Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasto francuskie i duńskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciasto francuskie i duńskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lipca 2015

Danisze po mojemu

W związku z trwającą u Mopsika akcją, razem z dziewczynami umówiłyśmy się na pieczenie skandynawskich drożdżówek. A, jeśli nie wiecie, to zaraz Wam powiem - Skandynawowie za drożdżówkami wręcz przepadają! Nie takimi zwykłymi jednak, ale tymi bardziej wymagającymi - z ciasta duńskiego. W Danii jest ono niezwykle popularne, można je kupić w każdej piekarni i cukierni; w mojej szkole robiliśmy je wręcz do znudzenia.

Tym razem mam więc dla Was ciasteczka, które piekliśmy w szkole, z małym jednak twistem. Oryginały nazywają się spandauer, i, szczerze mówiąc, nie mam seledynowego pojęcia, jak to przetłumaczyć. Są to kopertki z ciasta duńskiego, wypełnione farszem prawie marcepanowym, z kremem lub dżemem malinowym na wierzchu, obficie polane lukrem. Mocno maślane, bardzo słodkie - istne bomby kaloryczne. Ale za to jakie pyszne!

Moje zrobiłam z lekko odchudzonego ciasta duńskiego; zamiast specjalnego nadzienia przygotowywanego z masy migdałowej (w smaku podobnej do marcepanu i często z marcepanem mylonej przez niczego nieświadomych klientów), cukru i masła użyłam najzwyklejszego w świecie marcepanu; na wierzch i owszem, dałam dżem, ale własnej roboty - z czereśni z nutą kwiatów czarnego bzu (swoją drogą, wyszedł obłędny! Przepis w kolejnym poście), i, żeby ten smak uzupełnić, lukier wzbogaciłam o syrop z kwiatów czarnego bzu. Wyszły - obłędne! Nie tak słodkie jak oryginał, nieco lżejsze, ale nadal mocno maślane, krucho-miękkie, idealne po prostu. Muszę się przyznać, że wyjadałam je z blachy gorące, parząc sobie język i podniebienie, tak mi smakowały.

Razem ze mną duńskie drożdżówki upiekły Mirabelka, Mopsik, Panna Malwinna i Siankoo.

Danisze z marcepanem i dżemem czereśniowym

Składniki:
(na 30 sztuk)
lukier:
dodatkowo:
  • 1 jajko
  • 2 łyżki mleka
Ciasto duńskie rozwałkować na prostokąt o wymiarach 28x35 cm. Pokroić na kwadraty o boku długości 7 cm. Na środku każdego ułożyć kuleczkę marcepanu, zawinąć rogi jak kopertę, zamykając nadzienie w środku. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując odstępy.
Odstawić na 1-1,5 godziny do wyrośnięcia.

Po tym czasie docisnąć ciasto na środku, formując dołek w każdej kopertce. Posmarować brzegi jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Na środku ułożyć po pół łyżeczki dżemu.

Piec w 180 st. C. przez 15 minut.
Ostudzić.

Z cukru pudru i syropu ukręcić gęsty lukier, udekorować ciastka.

Smacznego!

Ciasta jeszcze mi zostało, i teraz się zastanawiam, co by tu pysznego przygotować...

Skandynawskie lato 2015

sobota, 11 lipca 2015

Ciasto duńskie z przepisu duńskiego piekarza

W Danii mieszkam już długo, ciasto duńskie nie jest mi więc obce. Duńczycy je wprost kochają! W każdej piekarni można kupić całe mnóstwo różnorakich ciastek i ciast upieczonych na podstawie ciasta duńskiego właśnie. Choć, muszę przyznać, na początku czułam się nieco zdezorientowana, tutaj bowiem ciasto duńskie to wienerdej, czyli... Ciasto wiedeńskie. Skąd ta różnica?
Otóż w latach pięćdziesiątych XIX wieku do Danii tłumnie przybywali austriaccy piekarze. Przywieźli ze sobą przepis na ciasto, które po drobnych zmianach, jak ilość dodawanych jajek i tłuszczu, zyskało rzesze duńskich fanów. Wypiek zyskał popularność na całym świecie, stając się danish pastry. Duńczycy jednak znali prawdę, dla nich więc i dla ich północnych sąsiadów wypiek na zawsze pozostanie ciastem wiedeńskim.

Jak, zwał, tak zwał. Ciasto duńskie pyszne jest, wiedzą to nie tylko Duńczycy. Cudownie się listkuje, niczym ciasto francuskie, a przy tym jest niezwykle puszyste i lekkie. Jak osiągnąć taki efekt?
Wystarczy zagnieść ciasto drożdżowe na zimno, a następnie wałkować je z masłem dokładnie w ten sam sposób, co ciasto francuskie. I już! Brzmi skomplikowanie? Ja się z moim wyrobiłam wczoraj w godzinę, czyli naprawdę ekspresowo. Nie bójcie się ciasta duńskiego - owszem, potrzeba odrobiny siły na wałkowanie, ale to wszystko. Nie trzeba na nic czekać, nie trzeba ogrzewać składników, chuchać, dmuchać... Wystarczy zagnieść, rozwałkować - i jest.

Przy wyrabianiu ciasta duńskiego trzeba pamiętać o kilku podstawowych rzeczach: wszystkie składniki muszą być zimne (poza masłem do wałkowania, ale o tym za chwilę), łącznie z drożdżami. Dzięki temu ciasto nie będzie rosło podczas naszej z nim pracy. Kiedy wykorzystujemy część ciasta, resztę trzymamy w lodówce, pod przykryciem - z tych samych powodów co wyżej. Kiedy już jednak przygotujemy nasze ciastka, należy dać im godzinę na wyrośnięcie przed włożeniem do piekarnika, inaczej będą ciężkie i niesmaczne.
Przy wałkowaniu należy pamiętać o konsystencji - ciasto ma mieć taką samą jak masło. Co oznacza, że tłuszcz nie może być prosto z lodówki, nie może jednak być miękki. Najlepszym sposobem jest uderzanie w masło wałkiem, aż nabierze odpowiedniej konsystencji. Następnie trzeba je uformować w kwadrat, bo przy wałkowaniu z ciastem ważne jest, abyśmy nie mieli rogów z samym tylko ciastem.
Jak już przygotujemy ciasto, należy obchodzić się z nim delikatnie. Nie po to wałkowaliśmy przez 15 minut, żeby teraz zniszczyć piękne dwadzieścia siedem warstw! Nie zagniatamy, nie ugniatamy, tylko rozwałkowujemy, kroimy i gotowe. Dzięki temu będzie się pięknie listkowało.

Przepis, który Wam podaję, dostałam w szkole od nauczyciela, piekarza z trzydziestoletnim stażem. Tak właśnie wykonuje się ciasto duńskie w piekarniach w całej Danii. Moja zmiana, to mniejsza ilość masła - w oryginale powinno być pięćset gram. Dla mnie to za dużo, ciasto robi się wtedy tłuste i ciężkie. Trzysta pięćdziesiąt jest w sam raz.

Ciasto duńskie

Składniki:
(na 1200 g ciasta)
  • 525 g mąki pszennej
  • 215 ml zimnej wody
  • 40 g świeżych drożdży
  • 30 g cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 jajka

dodatkowo:
  • 350 g masła

Wodę wlać do dużej miski, dodać drożdże, wymieszać aż do ich rozpuszczenia. Wsypać mąkę, dodać cukier, sól i jajka. Wyrobić gładkie ciasto, uformować z niego kulę, wkłożyć do miski i wstawićdo lodówki na 30 minut.
Masło wyjąć z lodówki.

Po tym czasie ciasto rozwałkować na kwadrat o grubości 1 cm.
Masło bić wałkiem, żeby nieco zmiękło, następnie uklepać boki, żeby powstał kwadrat. Ułożyć go na środku na skos, następnie zawinąć boki ciasta jak kopertę. Ciasto musi dokładnie przykrywać masło.

Rozwałkować ciasto na grubość 1 cm, następnie złożyć trzy razy, obrócić 90 stopni. Znów rozwałkować, złożyć i rozwałkować raz jeszcze. Ciasto złożyć na pół, schłodzić w lodówce do czasu użycia (maksimum 3 dni).

Smacznego!

Jeśli nadal Was nie przekonałam - jutro pokażę, co z takiego ciasta można zrobić. A wtedy nikt już się nie oprze...

Przepis bierze udział w akcji Mopsika.

Skandynawskie lato 2015

poniedziałek, 8 lipca 2013

Duńskie ciasteczka. Ale czy na pewno...?

Jakiś czas temu w gazetce Pieczenie jest proste, nr 3/2007 znalazłam przepis na ciasteczka kopenhaskie. Spodobały mi się od razu - banalnie proste w przygotowaniu, z mrożonego ciasta francuskiego, które zazwyczaj mam w zapasie, w dodatku łączą w sobie rabarbar z marcepanem - a to połączenie zostało już przez nas przetestowane i zaaprobowane. Czy jest w nich coś kopenhaskiego, albo chociaż duńskiego...? Nie mam pojęcia. C. stwierdził, że jeszcze takich nie jadł, ale że są pyszne i z marcepanem, więc kto wie, może w stolicy podają takie w cukierniach. 

Muszę przyznać, że przepis nastręczył mi pewnych problemów. W składnikach pojawia się dżem porzeczkowy, który w opisie przygotowania nie występuje. Czytamy natomiast o żelatynie, o której wcześniej nikt nie pisnął słowa. Ponieważ dżemu nie miałam, stwierdziłam, że żelatyna będzie ok. Dzięki temu rabarbar ładnie się trzyma na ciastkach, nie spływa na boki nawet po nocy w lodówce. Hmm... Jak widać, i profesjonalistom zdarzają się wpadki.

Ciasteczka naprawdę są wspaniałe - chrupkie ciasto francuskie, do tego naprawdę słodki - choć bez cukru -  krem marcepanowy, całość zwieńczona delikatną bitą śmietaną i kwaskowym rabarbarem, świetnie równoważącym słodycz nadzienia. Delikatne, a jednocześnie zaskakująco sycące. Idealne na pożegnanie rabarbarowego sezonu - choć ja jeszcze w tej kwestii nie powiedziałam ostatniego słowa.

Ciasteczka kopenhaskie

Składniki:
(na 12 sztuk)
  • 450 g mrożonego ciasta francuskiego

nadzienie:
  • 200 g marcepanu
  • 100 g serka kremowego
  • 1 białko

dodatkowo:
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki śmietany kremówki (38%)

krem:
  • 160 g serka kremowego
  • 100 ml śmietany kremówki (38%)

rabarbar:
  • 200 g rabarbaru
  • sok z 1 pomarańczy
  • 2 łyżki cukru
  • 2 płatki żelatyny

Ciasto rozmrozić, pokroić na 12 kwadratów.
Marcepan, serek i białku utrzeć na gładki krem.
Na każdy kwadrat ciasta wykładać porcję nadzienia, sklejać ze sobą dwa przeciwległe rogi, formując ciasteczka. Wierzch posmarować żółtkiem roztrzepanym z kremówką.

Piec w 200 st. C. przez 15 minut.
Ostudzić.

Rabarbar umyć, pokroić na małe kawałki. Zagotować w małym garnku z sokiem z pomarańczy i cukrem. Kiedy zmięknie, zdjąć z ognia, dodać namoczoną wcześniej w zimnej wodzie żelatynę, wymieszać i ostudzić.

Kremówkę ubić. Serek utrzeć, delikatnie wymieszać z kremówką. Wykładać na ciasteczka za pomocą rękawa cukierniczego.

Wierzch udekorować rabarbarem.

Smacznego!

I kiedy już prawie zapomniałam, jak wygląda słońce, pogoda pozytywnie mnie zaskoczyła i sprawiła, że wyciągnęłam z szafy szorty. Czyżby drugie duńskie lato w tym roku...?

piątek, 18 listopada 2011

Najprościej

I kolejny przepis - nie przepis. Nie to, żebym nie miała czasu... Ale ostatnio zaczynam odkrywać uroki rzeczy prostych. Przygotowanie tortu śliwkowego było ciekawym doświadczeniem, a i efekty były znakomite, ale czasem chce się czegoś teraz, zaraz, już. Na taką potrzebę najlepsze jest - moim zdaniem - ciasto francuskie. Zawsze mam mrożone w domu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda. W najprostszej wersji wystarczy jajko i trochę cukru, kilkanaście minut pieczenia, i gotowe - słodkie ciasteczka zaspokajające nagłą potrzebę. 
Kiedy mieli nas odwiedzić A. i K. przygotowałam takie cośki nie tylko dlatego, że pieczenie babki zajęło mi mnóstwo czasu. K. po prostu to lubi! A wiadomo, że sprawić frajdę gościom jest zadaniem niezwykle istotnym. W związku z tym dorzuciłam jeszcze jabłka, żeby było nieco bardziej soczyście, i już! Nikt nie potrzebował niczego więcej, ciasteczka rozeszły się błyskawicznie! I wszystkim bardzo smakowały. Lekkie, chrupiące ciasto i pyszne, miękkie owoce - po prostu rewelacja. I co ważne - dla każdego. Nie znam nikogo, kto by takich ciasteczek nie upiekł. A są naprawdę efektowne - napuszone bardzo dumnie prezentują się na talerzu.

Oczywiście - można dodać cynamon, kardamon, czy cokolwiek, co przyjdzie Wam do głowy. Ja tym razem wolałam nie eksperymentować - K. jest jednak klasykiem. Jabłka można zastąpić gruszkami, brzoskwiniami, kiwi - czymkolwiek! - a nawet dżemem. Lub twarogiem. Możliwości są miliony - ogranicza nas tylko własna wyobraźnia.

Ciastka francuskie z jabłkami



Składniki:
(na 12 sztuk)
  • 450 g ciasta francuskiego

dodatkowo:
  • 1 duże jabłko
  • 1 jajko
  • 20 g cukru

Ciasto rozmrozić, pokroić na 12 równych kwadratów. 
Jabłko obrać, pokroić na ćwiartki, wyciąć gniazda nasienne. Pokroić w cienkie plastry.

Kwadraty ułożyć na blasze wyłożónej papierem do pieczenia. Kawałki jabłek ułożyć w wachlarze, brzegi ciastek posmarować roztrzepanym jajkiem, posypać cukrem.

Piec w 200 st. C. przez 15 minut.
Ostudzić na kratce.

Smacznego!



Panowie od okien wymienili mi parapety, zalepili większość dziwnych dziur, pochowali watę i gąbki, i muszę powiedzieć, że wygląda to teraz całkiem przyzwoicie (nie licząc kilku drobiazgów, z którymi będziemy musieli powalczyć sami). Mimo wszystko nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie skończą z dachem, żebym rano mogła spokojnie pospać, do, powiedzmy, ósmej... O ile w dni, kiedy muszę iść do pracy, wstawanie przed siódmą ma sporo zalet, o tyle w wolny poniedziałek już niekoniecznie... Bo ja jestem stworzenie spać lubiące bardzo, szczególnie ranem. Ale co tam! Do marca zleci...

piątek, 28 października 2011

Dynia, jabłko, trochę boczku...

Już jakiś czas temu, kiedy tylko zobaczyłam w gazecie Pieczenie jest proste nr 4/2008 przepis na tą zapiekankę wiedziałam, że prędzej czy później ją przygotuję. Później o niej zapomniałam (taka kolej rzeczy i wielu, wielu przepisów...), żeby ostatnio nagle, nie wiadomo skąd, przyszła mi do głowy. Nie pamiętałam zupełnie, że do nadzienia dodaje się dynię, a było to o tyle miłym zaskoczeniem, że akurat mamy na nią sezon. Niewiele myśląc dokupiłam, co trzeba., i zabrałam się do dzieła.

Jedynym mankamentem przygotowań był fakt, że mi się blender wykopyrtnął, przy czym ochlapał gorącym musem z dyni nie tylko szafkę, ekspres do kawy, blat kuchenny, mój sweter i spodnie, ale też dłoń. I wiecie co...? Bolało... Na szczęście dwadzieścia minut trzymania ręki pod strumieniem zimnej wody pomogło, zapobiegło bąblom i ogólnie uratowało sytuację. Nawet zaczerwienie zeszło dość szybko, i jedząc, już o nim nie pamiętałam. A jadło się, oj, jadło... Wyszła boska! 

Ciasto francuskie na spodzie smakuje świetnie, i choć kusiło mnie, żeby zastąpić je kruchym, w końcu zdecydowałam się na oryginał z przepisu. Sądzę, że dobre, maślane kruche też by dobrze pasowało. Może następnym razem... Ale francuskie jest świetne - delikatne i rozpływające się w ustach. Do tego mus - niezbyt pikantny (Panowie nie lubią), ale nie mdły. Wierzch to cudownie soczyste kawałki jabłek, oraz cebula z kiełbasą i boczkiem, dodające całości charakteru. Wszystko do siebie pasuje, gra idealnie - poezja! Oczywiście, jeśli ktoś lub takie niecodzienne połączenia... Tradycjonalistom może nie przypaść do gustu. Ze swojej strony jednak szczerze polecam - naprawdę wyjątkowo smakuje!

Pikantna tarta dyniowa z jabłkami



Składniki:
(na formę do tarty o średnicy 28 cm)

spód:
  • 300 g ciasta francuskiego

masa dyniowa:
  • 600 g miąższu dyni
  • 120 g marchwi
  • 15 g masła
  • 1 czerwona papryczka chilli
  • 2 żabki czosnku
  • 1 łyżeczka curry
  • 2cm kawałek imbiru
  • 1 łyżka złotego syropu
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka pieprzu
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 100 g kwaśnej śmietany
  • 4 jajka

dodatkowo:
  • 2 jabłka
  • sok z 1/2 cytryny
  • 50 g kiełbasy pepperoni
  • 65 g wędzonego boczku
  • 1 cebula
  • 10 g masła

Marchewkę obrać, pokroić w średniej wielkośći kostkę razem z dynią.
Papryczkę przekroić na pół, usunąć pestki, drobno pokroić. Czosnek posiekać. Imbir obrać.
Na głębszej patelni roztopić masło, wrzucić czosnek i papryczkę. Kiedy czosnek się zarumieni, zetrzeć imbir na tarce o drobnych oczkach, następnie dodać dynię z marchewką. Smażyć 1-2 minuty, następnie dusić pod przykryciem 6-7 minut.

Dynię zmiksować na gładką masę ze złotym syropem, doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową, dodać śmietanę, dokładnie wymieszać i ostudzić.

Na patelni podsmażyć boczek, zdjąć, potem pepperoni, zdjąć, wyłożyć masło, rozpuścić, zeszklić cebulę. Wszystko przestudzić.

Ciasto francuskie rozwałkować na wielkość formy, wyłożyć, dokłądnie dociskając brzegi. Gęsto ponakłuwać widelcem i schłodzić w lodówce przez 20 minut.

Schłodzone ciasto podpiec przez 10 minut w 200 st. C. 

Poczekać, aż opadnie, wyłożyć dynię.

Zapiec w 180 st. C. przez 25 minut.

W tym czasie obrać jabłka, wydrążyć pestki bez rozkrawania i pokroić w plastry z dziurką w środku. Skropić sokie z cytryny.

Na wierzch wyłożyć jabłka, poukładać kiełbasę, posypać cebulą i boczkiem.

Piec w 180 st. C. 20-25 minut.
Podawać ciepłe lub ostudzone. 

Smacznego!

Danie idealne na szarą, pochmurną jesień. Wszędzie mnóstwo szeleszczących liści - szkoda, że coraz częściej mokrych... Rano ciemno, wieczorem ciemno... Brrr! Chyba znowu potrzeba mi czekolady...

piątek, 29 lipca 2011

Po francusku. Z porami.

Ostatnio nie miałam zbyt wiele czasu na przygotowanie czegoś do przekąszenia, a wiadomo - przekąsić coś dobrego się chce. Pewnie szukałabym inspiracji w książkach tudzież internecie, myślała i kombinowała - ale jedzenie było potrzebne tu i teraz. I wtedy mnie oświeciło. Już kiedyś robiłam pierożki z przepisu Shinju i bardzo nam smakowały. Nie pamiętałam, jakich dokładnie składników użyłam wtedy, wiedziałam tylko, że ma być ciasto francuskie z porami. Wtedy nie udało mi się pstryknąć fotek, tym razem uchowałam jednego pierożka i obfotografowałam dokładnie. Nie ma sera, jest za to trochę szynki, zamiast chilli - gałka muszkatołowa. Moje wyszły bardzo delikatne, por jest zdecydowanie dominujący, a do tego cudownie maślane ciasto francuskie - świetny duet. U nas zniknęły w niewiarygodnie szybkim tempie. Polecam!

Przedwczoraj też wybraliśmy się na basen (po dziewięciu miesiącach mieszkania 500 metrów od stadionu wypadałoby w końcu...). Szanowny Brat nas zmotywował, i ruszyliśmy w nieznane. Basen okazał się duży, z zakręconą zjeżdżalnią, jacuzzi i trampoliną, do tego dwa baseny na dworzu - mówię Wam, super! Bawiłam się świetnie, bo po pierwsze już baaardzo dawno nie byłam na basenie, a po drugie przyzwyczajona do zdecydowanie skromniejszych polskich basenów, byłam pod wrażeniem. Mam nadzieję, że skoro już się wybraliśmy, to będziemy chodzić częściej. Pogoda ciągle w kratkę, więc nie ma co za bardzo liczyć na kąpiel w morzu... A alternatywa basenowa przemawia do mnie w stu procentach.

Pierożki z ciasta francuskiego z porami



Składniki:
(na 12 sztuk)
  • 450 g ciasta francuskiego

nadzienie:
  • 40 g masła
  • 3 średniej wielkości pory
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki białego pieprzu
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 12 plastrów szynki

dodatkowo:
  • 1 jajko
  • 2 łyżki mleka

Ciasto francuskie lekko rozmrozić. Pociąć na 12 kwadratów tej samej wielkości.

Pory pokroić w cienkie krążki. Podsmażyć na maśle z dodatkiem przypraw przez kilka minut, aż pory lekko zmiękną. Przetsudzić.

Na każdym kwadracie ciasta układać plaster szynki, na to wykładać łyżkę porów. Złożyć na pół, skleić brzegi (można posmarować zimną wodą), docisnąć widelcem.

Ułożyć na blasze wyłożónej papierem do pieczenia.
Jajko roztrzepać z mlekiem, posmarować wierzch pierożków.

Piec w 200 st. C. 20 minut.
Podawać ciepłe.

Smacznego!



A już jutro jedziemy do Kopenhagi! W końcu będę mogła mówić, że widziałam duńską stolicę. Bardzo jestem podniecona perspektywą wycieczki, mam zamiar upiec nam po południu jakieś dobre bułeczki na drogę. Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić, i będę miała o czym pisać.

wtorek, 17 maja 2011

Smętne resztki rabarbaru

Coś ostatnio zaniedbuję bloga. Nie dlatego, że nie chce mi się pisać, ale mam jakiś dół twórczy, jeśli chodzi o kuchnię. Nie chce mi się piec, a potem sprzątać bałaganu, który jest nieodłączną częścią moich działań kuchennych. Sama nie wiem, dlaczego... Chociaż bardzo prawdopodobna jest wersja, że cały ten kram to wina pogody - jest zimno, deszczowo, wiatr szaleje na całego, i wszystko to sprawia, że poziom mojej energii życiowej gwałtownie spada. Właściwie to błąkam się po mieszkaniu niczym błędny rycerz i zastanawiam, co by tu ze sobą zrobić...

Już jutro jedziemy do Polski. Wieczorem muszę się spakować, a wcześniej przygotować coś na drogę. Muffiny, czy ciasteczka... Nie wiem jeszcze. Ale upiekę na pewno.
Wczoraj, żeby nie było tak zupełnie bezproduktywnie, przygotowałam ciastka francuskie z rabarbarem. Po pierwsze, Maggie już jakiś czas temu pokazało mi to na BBC Good Food, i ciągle o tym myślałam. Po drugie z kąta lodówki smętnie wyglądały ostatnie laski rabarbaru, które zostały po torcie. I wiem, że nie miałam przygotowywać przepisów z internetu, ale nic nie poradzę, że temu absolutnie nie potrafiłam się oprzeć. Kilka składników, chwila przygotowań, druga pieczenia, i można się cieszyć pysznymi słodkościami.
Ciasto - jak to ciasto francuskie - jest delikatne, cudnie się rozwarstwia i smakuje świetnie. Do tego kwaśny rabarbar i słodki, skarmelizowany cukier. Czego chcieć więcej? Nam wczoraj do szczęścia starczyło.

Moje nie wyglądają tak cudnie jak oryginalne - miałam ciasto pocięte już w prostokąty, więc nie chciało mi się kombinować, jakby tu zrobić z nich koła. Poza tym mój rabarbar był zielony, więc nie wybija się ze środka radosnym różem. Gwarantuję jednak, że smaku to nie ujęło.

Ciastka francuskie z rabarbarem



Składniki:
(na 12 sztuk)
  • 450 g ciasta francuskiego
  • 1 jajko
  • 1 łyżka jasnego brązowego cukru
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 230 g rabarbaru
  • 2 łyżki cukru pudru

Ciasto francuskie pokroić na 12 kwadratów. 
Jajko ubić mikserem, wsypać brązowy cukier, zmiksować, dodać jogurt, dokładnie wymieszać.
Rabarbar obraż i pokroić po skosie na cienkie plasterki. włożyć do masy jajecznej i wymieszać dokładnie, żeby każdy kawałek rabarbaru był oblepiony.
Na kwadratach z ciasta układać rabarbar, brzegi smarować jajkiem. Ciastka posypać przesianym cukrem pudrem.

Piec 15-20 minut w 200 st. C.
Można podawać ciepłe.

Smacznego!

Impreza urodzinowa niedzielna udała się świetnie - wszyscy dobrze się bawili, jubilat był zadowolony, a wczoraj przez pół dnia zmywałam. Czyli wszystko zgodnie z planem.
Dziękuję.