poniedziałek, 28 stycznia 2013

Historia współczesnej czarownicy

Dawno już nie pisałam o żadnej książce, prawda...? Wiem, wiem, stęskniliście się.
No dobra, wiem, że Was molestuję, ale... Zmotywowana wyzwaniem, czytam i czytam. W zeszłym tygodniu skończyłam kolejną (Good reads powiedział, że great work, You're one book ahead, więc zmotywowana ogromnie sięgnęłam szybko po następną) i koniecznie muszę o niej opowiedzieć, bo mimo wszystko zrobiła na mnie wrażenie.

Taniec czarownic Jessici Gregson to opis kilku lat z życia Sari - młodej Węgierki, którą poznajemy w wieku czternastu lat. Jej ojciec jest znachorem - otoczony szacunkiem mieszka na uboczu maleńkiej, zapomnianej przez Boga i ludzi, wioski. Jego córka budzi jednak niechęć i strach - trochę dziwna, nie potrafi utożsamiać się z mieszkańcami wioski. Jan przed śmiercią aranżuje jednak zaręczyny Sari z jej kuzynem - synem najbogatszych mieszkańców wioski. Chłopak, w pierwszej chwili myśli o tym z niechęcią, jednak kuzynka szybko zaczyna go fascynować. Po śmierci Jana chce się ożenić z nią jak najszybciej, Sari postanawia jednak dotrzymać słowa danemu ojcu - nie wyjdzie za mąż przed osiemnastymi urodzinami. 

Kiedy wybucha wojna, życie w wiosce zmienia się diametralnie. Choć wojna jest pojęciem raczej abstrakcyjnym, kiedy niemal wszyscy mężczyźni wyjeżdżają, kobiety stają przed trudnym zadaniem. Szybko jednak ogarniają sytuację i dostrzegają plusy zaistniałej sytuacji. Gdy w domu rodziny Ferenca armia organizuje więzienie dla włoskich oficerów, co młodsze kobiety wydają się być bardzo sprawą zainteresowane. Znudzone, szybko przekonują przełożonych, że to one powinny zająć się praniem, szyciem, gotowaniem i sprzątaniem. Szybko te drobne prace przechodzą w coś więcej - nawiązane zostają romanse. Sari nie chce w tym uczestniczyć, jednak przekonana przez przyjaciółki, które zyskała w ostatnim czasie, daje się wciągnąć w wir zdarzeń. 


Problemy zaczynają się pojawiać, gdy wojna się kończy, a mężczyźni powracają do wioski. Kobiety znów kryją się po kątach, ich pełne wrażeń lata się skończyły. Na wieść o powrocie Ferenca Sari sama nie wie, co myśleć. Z jednej strony podniecona, z drugiej boi się, jak to się skończy.
Okazuje się, że jej obawy są uzasadnione - cztery lata wojny wywarły ogromny wpływ na kuzyna. Zmienił się nie do poznania - zamknięty w sobie, brutalny, ma pretensje do narzeczonej o niewierność. Zamyka ją w domu i bije. Sari podejmuje więc decyzję, która zaważy nie tylko na jej dalszym życiu, ale zdecyduje o losach wielu mieszkańców wioski. Zaczyna podtruwać Ferenca, nie mogąc znieść tego, jak ją traktuje.

Czy Sari otruje narzeczonego? Jak na to zareagują inni mieszkańcy wioski? Czy sprawa wyjdzie na jaw przed śmiercią Ferenca? Kto jeszcze skorzysta na postępowaniu dziewczyny? Na te pytania znajdziecie odpowiedzi w Tańcu czarownic.

Mi książka się spodobała. A raczej historia w niej opowiedziana. Sari jest bardzo ciekawą postacią, tak samo Judit - ciotka u której mieszka, akuszerka, która wiele wie o tajemnych meandrach ludzkiej duszy, w którą nie wierzy. Wojna, choć nie dotknęła ich bezpośrednio, ma wpływ na całe ich życie. Jedna decyzja zmienia wszystko. Warto o tym poczytać.

Jedna rzecz, która dała mi się we znaki podczas czytania, to specyficzny sposób narracji - w czasie teraźniejszym. Jest to nietypowe, i może drażnić. Mimo, że po kilkudziesięciu stronach myślałam, że się przyzwyczaiłam, za każdym razem gdy odkładałam książkę, a później do niej wracałam, musiałam na nowo poświęcić chwilę, żeby przestać się na tym skupiać. Mimo wszystko polecam - jest to fascynująca historia dziewczyny, która podjęła decyzję a później poniosła wszystkie konsekwencje z nią związane.

Taniec czarownic
Jessica Gregson
Wydawnictwo Amber
Warszawa, 2008

6 komentarzy:

  1. o kurczę! fabuła wydaje się być bardzo ciekawa. Takie spojrzenie na wojnę z tej drugiej strony, nie widzimy tych walecznych bohaterów okopów, ale tych, których wojna bezpośrednio nie dotyczy...
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Twoim opisie chętnie zajrzę do tej książki:-) Ciekawie się zapowiada, no i jestem ciekawa czy go otruje...;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne te Twoje recenzje, na prawdę zachęcają do lektury:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam nie mam nic przeciwko narracji w czasie terazniejszym. Ksiazka zapowiada sie intrygujaco! Zaraz zajrze do pewnego sklepu na A i zobacze, czy maja kindlowa wersje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tę książkę kilka lat temu i przyznaję, że warto było po nią sięgnąć :))

    OdpowiedzUsuń