Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arbuz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arbuz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 czerwca 2015

Zimna zupa. Z arbuzem

Uwielbiam zupy. I gotować, i jeść. Bo czy jest coś prostszego niż przygotowanie gorącej, aromatycznej zupy (najlepiej kremu), który zachwyci wszystkich domowników? Zupa nie musi być wymyślna, żeby oczarować podniebienia; zupa to taki comfort food chyba dla wszystkich. Gdy zajadamy się nią po powrocie z długiego, zimowego spaceru lub w jesienne popołudnie, gdy za oknem wiatr i deszcz.
Co począć latem? Wielu z Was w tym okresie z przyjemnością jada chłodniki, czyli po prostu zimne zupy. Ja mam z nimi problem, czegoś mi w nich brakuje - ciepła prawdopodobnie. W upały jadam sałatki lub zupy owocowe, albo w ogóle rezygnuję z obiadu na rzecz miski owoców. Mniam! Ostatnio jednak dziewczyny zaproponowały wspólne przygotowanie chłodnika, i pomyślałam, że to będzie doskonała okazja do zmiany zdania.

Najpierw zastanawiałam się nad wersją z czereśniami, okazało się jednak, że tego akurat dnia ładnych czereśni zabrakło. Niezrażona, zdecydowałam się na dodatek arbuza, tak jak w tym przepisie z bloga Smaki Hiszpanii. Moja zupa to bowiem nie byle jaka, pospolita wersja w zimnym wariancie, ale słynne, hiszpańskie gazpacho, którym Południowcy zajadają się ze smakiem. 
Oczekiwałam fajerwerków, dostałam... No cóż - zimną zupę. Nie, nie zrozumcie mnie źle! Nie jest zła. Ale brakuje jej... Ciepła...? Chyba tak.

Po spróbowaniu tego gazpacho nie zostałam fanką chłodników, ale jeśli Wy je lubicie, zasmakuje Wam z pewnością.

Razem ze mną gazpacho przygotowały Mopsik, Marta i Mirabelka.

Gazpacho z arbuzem

Składniki:
(na 4 porcje)
  • 1 kg pomidorów
  • 500 g miąższu arbuza (waga bez skóry i pestek)
  • 1/4 czerwonej papryki
  • 1 ogórek
  • 1 cebulka dymka
  • 175 g chleba bez skóry
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • sól 
  • pieprz
dodatkowo:
  • grzanki
Pomidory sparzyć, obrać ze skóry, wyziąć gniazda nasienne, pokroić na mniejsze kawałki.
Ogórka obrać, wyciąć środek, pokroić w kostkę.
Paprykę i dymkę pokroić.
Warzywa razem z arbuzem, pokruszonym chlebem, oliwą i octem zmiksować blenderem na gładką masę. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Mocno schłodzić.

Podawać zimne z grzankami.

Smacznego!

Przepis bierze udział w akcji Zuzi Viva Espana!

czwartek, 17 listopada 2011

Duet idealny

To, o czym chcę dzisiaj napisać, to tak naprawdę nie jest przepis. Ilości są orientacyjne, ot, po prostu akurat tyle miałam w domu. Poza tym czegoś, czego się nie piecze, i zawiera raptem dwa składniki, nie można nazwać daniem. Deserem...? Nie wiem. U mnie będzie to deser właśnie, gdyż żadna inna nazwa nie przychodzi mi do głowy. Jedliśmy we wtorek po obiedzie, więc chyba deser... Nieistotne! Ważny jest smak - a ten powala. Mówię Wam!
Pierwszy raz spróbowałam tego połączenia mniej więcej miesiąc temu, kiedy zaserwowano nam taką sałatkę w pracy na lunch. Nie byłam pewna, czy w ogóle chcę spróbować, ale stwierdziłam, że najwyżej wydłubię sobie to, co mi smakuje... I wiecie co? Zakochałam się od pierwszego kęsa! Słodki arbuz ze słoną fetą to duet idealny! Teraz jeszcze chwilę będę piać z zachwytu, więc jeśli Was to nudzi, to przejdźcie po prostu do kolejnego akapitu. 
Niby takie proste, a jednak nigdy na to nie wpadłam. Tu nie potrzeba nic więcej - żadnego sosu, żadnych dodatków. Prostota w czystej formie. Ja trafiłam do nieba...

W mojej wersji użyłam tiger watermelon, którego znalazłam na targu. Jednak sprawdzi się tu każdy - byleby był słodki. A tradycyjny, czerwony arbuz zachwyci patriotycznym, wyrazistym kolorytem. Smakuje nieco inaczej, ale też cudownie pysznie. Polecam - robi się błyskawicznie, a zaskakuje oryginalnością.

Arbuz z fetą




Składniki:
(na średniej wielkości miskę)
  • 1,5 kg arbuza
  • 325 g fety (waga po odsączeniu)

Arbuza obrać ze skóry, pozbawić pestek, pokroić w średniej wielkośći kostkę. 
Ser pokroić w kostkę, lub, jeśli mamy krojony, odsączyć na sitku.
Wymieszać arbuza z fetą, schłodzić przed podaniem.

Smacznego!

Ot, taki krótki wpis. Wielu z Was z pewnością zna to połączenie, i ten wpis nie będzie niczym odkrywczym, ale wierzę, że gdzieś tam są tacy jak ja - których trzeba poprowadzić za rękę w kierunku rzeczy banalnych. A takie też są potrzebne. I smaczne!