poniedziałek, 19 maja 2014

Grissini z pieprzem

Jadę na rozmowę. Dzisiaj. Niby nic wielkiego, a od jej powodzenia zależy mnóstwo rzeczy. Jeśli nic z tego nie będzie, nic się nie zmieni, i będę musiała szukać nowych pomysłów. Jeśli się uda, wywrócę do góry nogami życie nie tylko moje, ale i C., bo się biedak będzie musiał dostosować. On oczywiście nie narzeka, wręcz popiera moje szaleństwo i twierdzi, że to taka długofalowa inwestycja. No, zobaczymy... W każdym razie do wszystkiego dołożył jeszcze jeden swój szalony pomysł (strach się bać), ale może to i dobrze... Bo takie zmiany mogą być niezwykle motywujące, i choć kosztują mnóstwo pracy, to w rezultacie dają ogromną satysfakcję. A ja aktualnie za zmianami i wyzwaniami wręcz przepadam - jedno się kończy, czas pomyśleć o następnym...
Tak czy inaczej - trzymajcie za mnie kciuki, proszę. A jutro Wam wszystko opowiem.

W weekend nie było na blogu pieczywka - wszystko przez to, że mnóstwo czasu spędziliśmy na zewnątrz, bo pogoda dopisała wyjątkowo. A jak wiadomo wszystkim mieszkańcom Danii - gdy pokazuje się słonko, to nie wybrzydzamy, tylko korzystamy. Bo nie wiadomo, kiedy zaświeci znowu. Zebrałam nawet młode listki pokrzyw i zrobiłam z nich... A, nie powiem co. Ale wyszło pysznie.

Dzisiaj, w ramach zadośćuczynienia, pieczywo jako przekąska. Grissini. Znacie? Często jadałam kupne, ale nigdy nie przygotowywałam ich sama. Aż do teraz. Sprawa jest dziecinnie prosta i szybka, mimo użycia drożdży. Wychodzą pyszne - chrupiące na zewnątrz, trochę miękkie w środku. Mocno pieprzne, ale bez przesady. Idealne do maczania w jakimś łagodnym dipie.
Przepis znalazłam w Italieniske brød: fra focaccia til grissini Maxine Clark.

Grissini z pieprzem

Składniki:
(na 15-20 sztuk)
  • 12 g świeżych drożdży
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 125 ml letniej wody
  • 250 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżka grubo zmielonego czarnego pieprzu

Drożdże rozetrzeć z cukrem, wlać wodę, wymieszać. Odstawić na 10-15 minut.
Po tym czasie dodać przesianą mąkę, sól, oliwę i pieprz, zagnieść gładkie ciasto. Odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia.

Po tym czasie ciasto jeszcze raz szybko zagnieść, rozwałkować na prostokąt o szerokości blachy do pieczenia i grubości 3-5 mm. Pociąć na pasy o szerokości 1-1,5 cm, każdy skręcić. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując niewielkie odstępy. 

Piec w 200 st. C. przez 10-15 minut, aż nabiorą ładnego, złotego koloru.
Wystudzić.

Smacznego!

A teraz trzy głębokie wdechy, i rzucam się na głęboką wodę (spokojnie, w przenośni - aż tak szalona nie jestem...). 

20 komentarzy:

  1. Muszę je w końcu zrobić, wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pysznie wyglądają, ale żeby tak od poniedziałku zawstydzać innych i od rana piec.... :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie duże paluchy, ale niegdy nie myślałam żeby je sama zrobić :) A tu proszę, można? Można ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. nie jadłam jeszcze takiego cudeńka :) muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ Ty dzisiaj tajemnicza...Tyle piszesz o sobie, ale my i tak nic nie wiemy ;-)...na pociechę częstuję się grissini :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia, trzymam kciuki :)
    Fajna przekąska :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam paluchy grissini! Nigdy nie jadłam domowych, musiały być pyszne. Dziękuję za miłą wizytę na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki więc; ))
    A grissini jadłam, ale tylko kupne. Mam nadzieję, że to domowe jest o niebo lepsze, bo to kupne dla mnie przynajmniej jest takie, no smaczne, ale bez tego efektu wow: )

    OdpowiedzUsuń
  9. oooooo coś pod piwko dobrego :>

    OdpowiedzUsuń
  10. I do tego widzę sos z sera, czosnku, majonezu i ketchupu. Ach jak ja lubię maczać takie patyczki w nim.

    Pozdrawiam:)
    Di

    OdpowiedzUsuń
  11. może i ja się skuszę na taki apetyczny wypiek

    OdpowiedzUsuń
  12. Czegoś takiego nie mogę mieć w zasięgu rak, oj nie, bo zniszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wyglądają apetycznie, chętnie wypróbuję je w najbliższy weekend -rodzinka przyjeżdża do domku :)
    Polecam Ci swoje pesto :) To Twoja zasługa, że się za niego zabrałam...
    http://ziolowaszuflada.blogspot.com/2014/05/pesto-inaczej.html
    Pozdrawiam, Ela

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubimy grissini :) może spróbujesz w innych smakach?
    Zapraszamy: http://www.foodcooklove.pl/grissini-w-5-smakach/

    OdpowiedzUsuń
  15. Super przekąska muszę w końcu taką zrobić

    OdpowiedzUsuń