poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Ciasto nie tylko do kawy

Ewa, kawoholiczka (jak sama o sobie mówi; nie, żebym ja coś insynuowała), zorganizowała na swoim blogu kawowe wyzwanie. Ha! Dla mnie to dopiero wyzwanie, bo kawę pijam sporadycznie. U Karoliny: kawę z pianą z jej nowego ekspresu z odpadającą rurką, przynajmniej dwie na jedno posiedzenie; u Mamuni: rozpuszczalną kawkę z mleczkiem, czasem nawet z łyżeczką cukru, choć przy moich ostatnich skłonnościach przy najbliższej wizycie raczej obejdzie się bez tego; u rodziców C., gdzie kawa jest czarna i mocna, a gdy człowiek chyłkiem próbuje dolać do niej mleko, wszyscy unoszą brwi. W domu mamy ekspres przelewowy, który dumnie zajmuje miejsce na pralce (nie pytajcie; wchodzenie w szczegóły jest tu wyjątkowo nie na miejscu) i jest używany od święta - dosłownie. Z okazji urodzin, gdy mamy gości. Częściej gości raczej nie miewamy... (Trochę to smutne, a trochę ekscentryczne; skłaniam się ku temu drugiemu przymiotnikowi.)
W każdym razie - punktem pierwszym wyzwania jest opowiedzenie o idealnym poranku z kawą. Problem jest taki, że o poranku kawy to ja nie pijam w szczególności... Opowiem więc o poranku wymarzonym, który, mam nadzieję, w końcu się wyśni.

Letnia sobota (najlepszy dzień: wolny, z cudowną świadomością w tyle głowy, że jutro niedziela, i też wolne); otwieram oczy o porze na tyle wczesnej, że C. jeszcze smacznie chrapie, ale na tyle późnej, że rosa w ogrodzie (póki co - również wyśnionym) już zdążyła wyparować. Szybka wizyta w łazience, poświęcona na umycie zębów i opatulenie się szlafrokiem. Schodzę na dół moimi wymarzonymi schodami, prosto do kuchni. Mielę kawę w moim czerwonym młynku (najchętniej tą z delikatną nutą wanilii), niepewnie włączam ekspres, bo obsługa takich urządzeń zawsze napawa mnie lekkim niepokojem. Gdy ulubiony, czarny kubek wypełnia się aromatycznym płynem, wychodzę przed dom i siadam na mojej wymarzonej, bujanej ławce; białej, wyłożonej poduszkami w kwiaty i kropki (te już mam!). Szczelnie owijam się szlafrokiem i kontempluję ogród końca lata, popijając gorącą kawę...

Sami powiedzcie - czy nie brzmi to idealnie? I jeśli moje wszystkie marzenia się spełnią, kiedyś taki właśnie poranek przeżyję, z kawą nawet - w końcu zasady są po to, żeby je łamać, prawda...?

Dla tych, co kawę pijają tylko do ciasta, mam ciasto. Na które w zasadzie może być już za późno, choć, jeśli lubicie zachowywać skarby lata, powinno się udać. Delikatny sernik na zimno, pełen truskawek, użytych do dekoracji, do polewy i ukrytych w formie galaretki, imitującej sernikowe serce. Całość pachnie nie tylko tymi czerwonymi skarbami, ale również kwiatami czarnego bzu, z których sokiem osłodziłam masę serową.
Ciasto wywołało szereg ochów i achów u koleżanki, do której je zabrałam. Przyznała mi się później, że późnym wieczorem zjadła jeszcze jeden kawałek, bo po prostu nie mogła się powstrzymać! A musicie wiedzieć, że Kasia jest absolutnym wzorem człowieka zdrowo żyjącego - je zdrowo, ćwiczy, nawet oddycha chyba zdrowiej niż ja. Od niej to więc największy komplement.

Sernik potrójnie truskawkowy z bzowym aromatem

Składniki:
(na tortownicę o średnicy 20 cm)

biszkopt:
  • 2 jajka
  • 75 g cukru
  • 45 g mąki pszennej
  • 20 g mąki ziemniaczanej
masa serowa:
masa truskawkowa:
błyszcząca polewa truskawkowa:
  • 55 g cukru
  • 35 g glukozy
  • 35 g śmietany kremówki (38%)
  • 35 g truskawek
  • 55 g białej czekolady
  • 6 g żelatyny w proszku
  • 15 ml zimnej wody
  • odrobina czerwonego barwnika spożywczego z żelu
dodatkowo:
  • 300 g truskawek
  • bezy
  • kwiaty czarnego bzu
Biszkopt:
Białka ubić na sztywno, następnie partiami dodawać cukier, nie przerywając ubijania. Po jednym wbić żółtka, dokładnie miksując po każdym dodaniu. Na końcu partiami dodawać przesiane mąki, miksując na najniższych obrotach miksera.

Dno formy wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać ciasto do formy, wyrównać wierzch.

Piec w 160 st. C. przez 20-25 minut, do suchego patyczka.
Wystudzić w uchylonym piekarniku.

Truskawki na masę umyć, osuszyć, odszypułkować, a następnie zmiksować blenderem na gładką masę. Ewentualnie przetrzeć przez sitko.
Żelatynę na moczyć w zimnej wodzie.
Syrop podgrzać, rozpuścić w nim żelatynę. Wymieszać z truskawkami.
Formę o średnicy 17 cm wyłożyć folią spożywczą. Wylać masę truskawkową, schłodzić w lodówce, najlepiej przez noc.

Ostudzony biszkopt przełożyć do czystej formy, zamknąć brzegi. Przy brzegach ułożyć przekrojone na pół truskawki bez szypułek, rozcięciem do brzegów formy.

Serki zmiksować na gładką masę. Podzielić na pół.
3 listki żelatyny namoczyć w zimnej wodzie, odcisnąć.
100 ml syropu podgrzać, rozpuścić w nim żelatynę. Ostudzić, dodać do serków, połączyć. Wylać na biszkopt, wstawić do lodówki na 1-2 godziny do zastygnięcia.

Po tym czasie na środek masy serowej wyłożyć stężałą masę truskawkową.

Pozostałą żelatynę namoczyć w zimnej, wodzie, odcisnąć, rozpuścić w podgrzanym syropie. Dodać do pozostałej masy serowej, połączyć. Wyłożyć na wierzch masy truskawkowej, wstawić do lodówki na 1-2 godziny do zastygnięcia.

Żelatynę zalać zimną wodą, czekoladę drobno posiekać.
Cukier, glukozę, kremówkę i zmiksowane na gładki mus truskawki podgrzać, aż cukier się rozpuści i powstanie gładka, jednolita masa. Dodać barwnik, wymieszać (kolor zblednie po dodaniu czekolady, więc powinien być nieco intensywniejszy od oczekiwanego). Zdjąć z palnika, dodać żelatynę, dokładnie wymieszać, aż do jej rozpuszczenia. Zalać mieszaniną czekoladę, wymieszać. Ostudzić do temperatury 28 st. C.

Schłodzony sernik polać z wierzchu ostudzoną polewą (28 st. C.), udekorować truskawkami, bezikami i kwiatami czarnego bzu. Schłodzić w lodówce, aby polewa zastygła.

Smacznego!

Ciasto bierze również udział w konkursie u Alicji, bo taki sernik zdecydowanie zasługuje na odpowiednią oprawę.

30 komentarzy:

  1. ale pyszny musiał być ten serniczek i do tego pieknie wygląda

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie idealnie, ale u mnie z kubkiem dobrej kawy, albo nawet dwoma :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja poproszę duży kawałek ciacha :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Potrójnie truskawkowy? Niebo! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski wprost, sernik i truskawki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciasto podbiło moje serce, nawet jeśli od serników na zimno wolę te pieczone. Muszę kiedyś w końcu spróbować jak smakuje bez.
    A Tobie życzę spełnienia marzenia, z kawą lub bez.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow! Ciasto wygląda rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciasto wygląda bosko. Strasznie fajnie opisałaś różnicę w kawach w poszczególnych domach- też miewam sytuacje, w których ukradkiem nalewam duuużo mleka ;-) cieszę się, że mimo tego, że nie jesteś kawoholiczką to bawisz się razem z nami!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie udekorowałaś ten torcik, aż miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj zdecydowanie nie tylko do kawki, czuję że mogłabym jeść to ciacho znacznie częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajne ciacho, ale nie na mój tyłek, a co do kawy z mną było tak samo a teraz od około 8 miesięcy piję kawę co dziennie z ogromną przyjemnością, ale musi być wyjątkowa, nie tam jakaś non stop rozpuszczalna najlepiej świeżo zmielona ze spienionym mlekiem i do tego świeży croissant z dżemem porzeczkowym...
    Mmmm... Pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wow, piękne ciasto!
    do kawy czy bez- na pewno smakowało niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dekoracja jest świetna!
    Ja piłam dużo kawy, ale postanowiłam zrobić dobie od niej przerwę, na początku było ciężko i nie chodzi tu o to, że chciało mi się spać, kawa w ogóle mnie nie pobudza, ale o to, że rano codziennie do śniadania była pyszna i pachnąca kawa, a teraz zamiast niej jest zielona herbata. Nie piłam kawy w ogóle przez około miesiąc, teraz znowu zaczęłam pić, ale, jak wypiję 2- 3 na tydzień to jest dobrze. Teraz piję kawę tylko dla smaku, nie z przyzwyczajenia; )

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciasto wygląda wspaniale, szkoda tylko , że dziś zjadłam ostatnią truskawkę z ogrodu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bajeczny widok, do kawy czy bez podjadłabym kawałek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. kawy nie pijam, ale kawałek tak pięknego i pysznego ciasta z herbatką też bym wszamała:) Połączenie truskawek i bzu jest genialne!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja zaliczam się do tych co nigdy nie piją kawy. Za to kawowe ciasta mi nie przeszkadzają ;)
    Serniczek bomba! Piękna dekoracja :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciasto obłęD !!! Mega Kuszące!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale cudeńko :) Ja kawę piję, nie w dużych ilościach, ale lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciasto wygląda naprawdę cudownie :D Dziennie wypijam zdecydowanie zbyt duże ilości kawy, ale ten sernik na pewno zasługuje na dodatkową filiżankę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne ciacho- bardzo zachęca do skosztowania. No podziwiam Twoje dekorację- truskaweczki pięknie się prezentują, no i ciekawi mnie aromat bzu...:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z beżowym aromatem - to brzmi ciekawie.
    Ale serka skry nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Skyr to rodzaj duńskiego jogurtu, pisałam już o nim kilka razy. Można zastąpić zwykłym, gęstym jogurtem naturalnym :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bezowego ciasta nie jadłam, ale bardzo lubię wodę bzową :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ależ obłędnie wygląda! Przecudne!

    OdpowiedzUsuń
  26. Uczta dla oczu:) z pewnością dla podniebienia jeszcze większa!

    OdpowiedzUsuń
  27. Wygląda zjawiskowo, trzeba teraz spróbować jak smakuje, przepiękne zdjęcia, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Do kawy spisał się idealnie.
    Wrocławiankom polecam Sklep Etno, mają naprawdę świetną kawę :)

    OdpowiedzUsuń