niedziela, 16 lipca 2017

Oszukane lato i tarta z rabarbarem

Jest połowa lipca. Kalendarz nie kłamie (choć bardzo bym chciała). Niby nie jest zimno, niby słońce się czasem pokaże, ale... To jednak nie to. 
Pamiętam, że w lipcu owoce zawsze były słodkie i smakowały słońcem. Można się było wygrzewać w słonku do późnego popołudnia, a wieczorami wkładać sweter tylko dlatego, że komary cięły niemiłosiernie. Letnie burze przychodziły i odchodziły, zostawiając po sobie rześkie powietrze i kolejne ciepłe dni. I owszem, słyszało się narzekania na upały, ale tak naprawdę, w głębi ducha, wszyscy się nimi cieszyliśmy. W końcu było lato! Jak niby miałoby wyglądać...?

W tym roku lata nie ma. Nie takiego, jakie pamiętam. Zima była błotnista i ciepława, teraz kolejna pora roku zawiodła swoim niezdecydowaniem. Zjadłam w tym roku zaledwie jedną naprawdę słodką truskawkę, co samo w sobie jest wystarczająco rozczarowujące. Na dodatek skończyły się tak szybko, że w zasadzie nie zdążyłam się nimi nasycić. Jakiekolwiek by nie były...

Na szczęście rabarbar w ogródku ciągle pokazuje, co potrafi. W zeszłym tygodniu ogołociłam oba krzaczki niemal zupełnie, w tym znowu zielone liście przypominają parasole. Zerwałam więc kilka, żeby przygotować tartę. Skoro nie mogę mieć prawdziwego lipca, będę udawać, że to nadal maj.

Przepis znalazłam w książce Nordisk bagebog Miisy Mink, i spodobał mi się od razu. Kruchutkie ciasto, kwaskowe nadzienie z głębokim, dymno-karmelowym posmakiem cukru muscovado, a do tego chrupiąca, owsiana kruszonka. Banalne wręcz składniki łączące się w idealną całość.

Tarta z rabarbarem i owsianą kruszonką


Składniki:
(na formę do tarty o średnicy 20 cm)

spód:

  • 150 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 85 g cukru 
  • 100 g miękkiego masła
  • 1 żółtko
nadzienie:

  • 300 g rabarbaru
  • 2 łyżki ciemnego cukru muscovado
kruszonka:

  • 50 g płatków owsianych
  • 60 g cukru
  • 50 g miękkiego masła
Mąkę z proszkiem przesiać, wymieszać z cukrem. Dodać masło, rozetrzeć palcami. Wbić żółtko, zagnieść gładkie ciasto.
Ciasto rozwałkować na koło nieco większe niż średnica formy. Wyłożyć ciastem formę, odstawić.

Rabarbar pokroić na kawałki, wymieszać z cukrem. Odstawić.

Cukier wymieszać z płatkami owsianymi. Dodać masło, zagnieść kruszonkę.

Na spód wyłożyć rabarbar, wierzch posypać kruszonką.

Piec w 200 st. C. przez 30 minut, aż kruszonka nabierze złoto-brązowego koloru.
Ostudzić.

Smacznego!


Przepis dodaję do akcji Ani:

środa, 12 lipca 2017

Lody rabarbarowo-bzowe

Kiedy przychodzą do mnie specjaliści, zawsze mam z nimi problem.
Ostatnio zbuntowała nam się pralka - pięknie prała, aż tu nagle woda zaczęła się spod niej wylewać niemal wodospadem. Co robić...? Zaniechałam używania, nie bacząc na krytyczną sytuację skarpetkową, i czekałam cierpliwie na specjalistę. Przybył wczoraj o wpół do jedenastej, zapowiadając uprzednio, że pojawi się między dwunastą a szesnastą. Powitałam go radośnie mimo wszystko - skarpetki (i nie tylko one) powoli zaczęły się bowiem wysypać z kosza na pranie. 
Pan specjalista z promiennym uśmiechem zabrał się do pracy, a ja... No właśnie. Znów miałam problem. Stać i patrzeć mu na ręce? Zabawiać konwersacją? Zaproponować coś do picia? A może po prostu zostawić człowieka w spokoju...?
Nigdy nie wiem, co robić, i cokolwiek bym zrobiła, zawsze jest mi trochę głupio. 

A Wy...? Jak się obchodzicie ze specjalistami...?

Pan tymczasem, nie zważając na moje rozterki, zrobił swoje, czyli stwierdził, że pralka nie cieknie, ale jakby znowu pociekła, to mam zadzwonić. Cóż, na próbę właśnie piorę skarpetki...

Choć pogoda jest co najmniej dziwna, bo trochę pada, trochę wieje, a trochę świeci słońce (czasem jednocześnie), to i tak namiętnie kręcę lody. W końcu mamy lipiec, prawda? Więc jak nie teraz, to kiedy...?
Tym razem sięgnęłam po przepis z gazety Spis bedre, nr 4/2017. Na lody z rabarbarem zawsze mam chętkę, a teraz szczególnie, gdy w ogródku różowo-zielone łodygi rosną bez opamiętania. W przepisie wystąpił syrop z rabarbaru, ale w zielonym kółeczku w rogu zdjęcia poradzono, że zastąpić go można syropem z kwiatów czarnego bzu. Chętnie z tej rady skorzystałam, gdyż rzeczonego syropu zapasy poczyniłam już jakiś czas temu. 
Lody wyszły boskie! Lekko kwaśne, ale jednak słodkie, wyraźnie rabarbarowe z lekką nutą bzu. A do tego bezy; na początku ciągle chrupiące, później niemal rozpuszczone, słodkie kawałeczki... Ciężko powstrzymać się przed dodatkową kulką. Albo dwoma...

Lody rabarbarowo-bzowe z bezami


Składniki:
(na 1 l lodów)
Rabarbar pokroić na małe kawałki, włożyć do garnka z cukrem i syropem. Zagotować, po czym gotować przez 6-8 minut, aż rabarbar zacznie się rozpadać. Zmiksować blenderem na gładką masę, ewentualnie przetrzeć przez sitko. Ostudzić.
Mus rabarbarowy wymieszać z mlekiem i kremówką, schłodzić.

Schłodzoną masę przelać do maszyny do lodów. Pod koniec kręcenia lodów dodać pokruszone na spore kawałki bezy.
Przełożyć lody do plastikowego pojemnika, zamrozić.

Smacznego!


Mam nadzieję, że pogoda się poprawi i w końcu będzie idealna na lody. Bo póki co, ciągle jednak zapijam je gorącą herbatą...

Przepis dodaję do akcji Mopsika:

poniedziałek, 10 lipca 2017

Lata brak i syrop poniewczasie

Czas pędzi nieubłaganie. Ani się obejrzałam, a to już niemal połowa lipca! Może jestem taka zagubiona, bo za dużo pracuję, a może dlatego, że słońce pokazuje się z rzadka i raczy nas ciepłem raczej oszczędnie. Letnie sukienki wiszą smętnie w szafie, powoli zaczynam nawet rozważać opcję noszenia do nich grubych rajstop. W końcu lato za chwilkę się skończy...
Tymczasem bzy również przekwitły. Muszę przyznać, że mocno zaskoczył mnie widok krzewów bez mnóstwa drobnych, białych kwiatków. To naprawdę już...? A co z pomysłami na kolejne syropy i ciasta...? Cóż, będą musiały poczekać do przyszłego roku... Może wtedy nie będę już w stanie permanentnej śpiącej królewny.

Zanim jednak kwiatuszki opadły, zdążyłam nazbierać odpowiednią ilość na syrop bzowo-truskawkowy.
Odkąd po raz pierwszy przygotowałam klasyczny syrop z kwiatów czarnego bzu, robię go co roku. Jest obłędnie pyszny i aromatyczny, świetnie nadaje się się do ciast. W tym roku chciałam go jakoś urozmaicić - idealny pomysł znalazłam w Hjemmets bedste mad, nr 6/2016. Dodatek truskawek okazał się strzałem w dziesiątkę! Syrop nie tylko bosko pachnie, ale ma też fantastyczny kolor. 
Smak czerwca zamknięty w butelce.

Syrop truskawkowo-bzowy


Składniki:
(na 2 l syropu)
  • 500 g truskawek
  • 20 kwiatostanów czarnego bzu
  • 1 cytryna
  • 1 l wody
  • 1 kg jasnego cukru trzcinowego
Truskawki umyć, pozbawić szypułek i rozgnieść widelcem. Przełożyć do miski.
Na owocach ułożyć kwiaty bzu pozbawione grubszych łodyżek. Cytrynę wyszorować, pokroić w cieknie plastry, ułożyć na wierzchu.
Z cukru i wody zagotować syrop. Gorącym zalać owoce z kwiatami. Odstawić na 3 doby w chłodne miejsce (może być lodówka), codziennie mieszając. 

Syrop przecedzić przez sitko wyłożone czystą, kuchenną ściereczką. Przechowywać w lodówce do 1 miesiąca lub zamrozić.

Smacznego!

Tymczasem już w piątek wybieramy się na Midt om natten do Varde. Teatr pod gołym niebem; uwielbiam!

A przepis dodaję oczywiście do akcji Ani:

piątek, 7 lipca 2017

Mrożona herbata. Z rabarbarem i bzem

Nie wszystko poszło tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Krzak malin usechł, zanim jeszcze zdążył się na dobre zadomowić - chyba wybraliśmy dla niego złe miejsce. Krzew czerwonej porzeczki nie przetrwał kilku letnich nawałnic i kilka gałęzi się złamało, pozostawiając dwa smętne kikuty. Cukinie nawet nie zakiełkowały, a szczypiorek został pochłonięty przez rukiew. Było też jednak kilka pozytywnych zaskoczeń: mięta truskawkowa, po przesadzeniu do innej donicy, odzyskała wigor i wygląda na to, że nie da o sobie zapomnieć. Trzeci rodzaj rabarbaru, który myślałam, że nie przetrwa, wypuścił nowe, malutkie gałązki. W tym roku już z niego pożytku nie będzie, ale w przyszłym, kto wie...? Być może doczekacie się przepisów na ciasta z rabarbarem truskawkowym. Jagody goji w końcu wykiełkowały, wprawiając mnie w stan bliski euforii, a leszczyna wypuściła kilka zielonych listków, więc teraz dmuchamy na nią i chuchamy z wielkim zapałem. Mięta imbirowa i zwykła, a także szałwia ananasowa wybujały ponad wszelkie oczekiwania (jeśli macie jakieś pomysły na ich wykorzystanie, koniecznie podzielcie się w komentarzach), a w żywopłocie znaleźliśmy czerwoną porzeczkę wynagradzającą straty. 

Tak więc choć nie wszystko poszło tak, jak planowaliśmy, jesteśmy naszym małym ogródkiem zachwyceni i bardzo przejęci. Ekscytacja sięga zenitu, gdyż jabłonka, po odcięciu na wpół martwego konara, w tym roku zasypana jest wręcz malutkimi, póki co, owocami. Mam nadzieję, że delikatne gałązki wytrzymają ciężar...

W międzyczasie czarny bez przestał kwitnąć. Deszcze zmyły z gałązek ostatnie kwiatki; na szczęście zanim to się stało, przygotowałam solidną porcję syropów. Malinowy, truskawkowy i klasyczny; rozchodzą się szybciej, niż się spodziewałam!

Tego ostatniego użyłam do przygotowania mrożonej herbaty. Trzy tygodnie temu trafił nam się słoneczny weekend, nie zwlekając więc, czym prędzej ukręciłam lody i przygotowałam chłodzący napój. W końcu nie wiadomo, kiedy znów trafi się okazja...

Tak naprawdę przygotowanie mrożonej herbaty jest banalnie proste, wymaga jedynie odrobiny cierpliwości, aż całość mocno się schłodzi. Do delikatnej, czarnej herbaty dodałam sporo rabarbaru, dzięki któremu stała się kwaskowata i orzeźwiająca, a całość osłodziłam syropem z kwiatów czarnego bzu. Proporcje są tutaj umowne, możecie regulować je według własnego uznania, dopasowując do indywidualnego smaku.

Inny pomysł na mrożoną herbatę znajdziecie dzisiaj również u Ani.

Mrożona czarna herbata z rabarbarem i bzem


Składniki:
(na około 1,5 l napoju)
dodatkowo:
  • lód w kostkach
Rabarbar pokroić w cienkie plastry, przełożyć do dzbanka. Włożyć do niego torebkę herbaty, zalać wrzątkiem. Po 5-10 minutach usunąć torebkę z herbatą, ostudzić. Dodać syrop, wymieszać, schłodzić w lodówce.
Podawać z kostkami lodu.

Smacznego!

A rabarbaru z herbaty nie wyrzucajcie; świetnie nadaje się do porannej owsianki.

czwartek, 6 lipca 2017

Owocowy deser wprost ze Skandynawii

Mamy lipiec. Ale aura najwidoczniej jest w tym roku na bakier z kalendarzem; ewentualnie ma na głowie mnóstwo innych spraw i zapomniała wyrwać kilka kartek, lub też wyrwała całą garść w przypływie złości na... Sama nie wiem, na co zła może być aura. Niemniej, pogoda bardziej przypomina bardzo wczesną, deszczową wiosnę lub też raczej późną, wyjątkowo deszczową jesień. Jest też zimny wiatr chłoszczący rabarbar i miętę w ogródku, a słońce, które z rzadka wyjrzy zza granatowo-szarych chmur nie daje tyle ciepła, ile powinno. 
Jak to podsumowała koleżanka z pracy: Na całe szczęście nie mamy urlopów i możemy pracować
Bright side of life, że tak bezwstydnie zacytuję Monthy Pythona. 

Tymczasem stragany uginają się od wyjątkowo w tym roku drogich letnich owoców. Nie straszne mi jednak ceny; po dziwnej, szaro-błotnistej zimie nie mogę oprzeć się soczystym kolor. Znoszę więc do domu czereśnie, nektarynki i truskawki, z ogrodu przynoszę rabarbar i tworzę, na przekór aurze, letnie ciasta i desery. Jest pysznie!

Tym razem mam dla Was przepis z Bage og sylte, nr 1/2016. Nie mogłam oprzeć się tym pysznie zapowiadającym się warstwom. Jest więc idealnie gładki i soczyście czerwony mus truskawkowo-malinowy, jest kwaskowy, wyrazisty kompot rabarbarowy, a do tego wszystkiego kremowy serek z mascarpone i skyra. Ten ostatni to typowo skandynawski produkt, coś pomiędzy jogurtem a serkiem homogenizowanym. W zastępstwie możecie użyć jednego albo drugiego, albo mieszanki tych dwóch.
Całość smakuje wybornie, warstwy świetnie do siebie pasują i idealnie się uzupełniają. Następnym razem dodałabym tylko jeszcze coś chrupiącego - może warstwę ciasteczek amaretti...?

Deser ze skyrem, czerwonymi owocami i rabarbarem


Składniki:
(na 6-8 porcji)

mus rabarbarowy:

  • 425 g oczyszczonego rabarbaru
  • 1 jabłko
  • 75 g cukru
  • 50 ml wody
mus z czerwonych owoców:

  • 125 g truskawek
  • 100 g malin
  • 75 g cukru
  • 75 ml wody
krem:

  • 500 g skyra (gęstego jogurtu lub serka homogenizowanego)
  • 250 g serka mascarpone
  • 20 g cukru pudru
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
dodatkowo:

  • 100 g malin
  • 125 g truskawek
  • listki mięty
Rabarbar pokroić na kawałki, jabłko obrać, wyciąć gniazdo nasienne i pokroić w kostkę. Umieścić owoce w garnku, zasypać cukrem i zalać wodą. Gotować na średnim ogniu pod przykryciem, aż owoce się rozpadną.
Ostudzić.

Truskawki umyć, osuszyć, odciąć szypułki i pokroić na ćwiartki. Umieścić w garnuszki z malinami, cukrem i wodą. Gotować kilka minut, aż owoce zrobią się zupełnie miękkie. Zmiksować na gładki mus, przetrzeć przez sitko.
Ostudzić.

Skyr zmiksować z mascarpone, cukrem pudrem i ekstraktem na gładki krem.

W szklankach równomiernie rozłożyć rabarbar, następnie krem waniliowy, a wierzch polać czerwonym puree. Udekorować kawałkami truskawek, malinami i listkami mięty. Podawać dobrze schłodzone.

Smacznego!


Przepis dodaję do akcji Ani:

wtorek, 4 lipca 2017

Migdałowe ciasto z rabarbarem i białą czekoladą

Pogoda, jaka jest, każdy widzi, że tak pozwolę sobie sparafrazować znane hasło z pierwszej polskiej encyklopedii powszechnej. W sobotę, i owszem, wyszło słonko i grzało na tyle, że wyciągnęłam szorty z najgłębszych zakamarków szafy. Od razu poczułam się dziesięć lat młodsza. W tym swobodnym stroju przystąpiłam do poważnych działań ogrodniczych, czyli wyrywania chwastów spomiędzy kostki na tarasie i uważnego obserwowania C. podczas przycinania żywopłotu. Mój zapał skończył się wraz z ugryzieniem przez nie wiem co w lewy nadgarstek, który swędzi mnie do dzisiaj, a dwa bąbelki niespecjalnie dodają mu uroku. Zamiast więc dzielnie pielić dalej, nadziałam na kijek kilka pianek i je sobie podpiekłam nad ogniskiem. I znów poczułam się kolejne pięć lat młodsza.
Nie ma to jak słoneczna sobota...

Gdzieś w międzyczasie pojawiło się u mnie ciasto z rabarbarem. Przepis znalazłam w gazecie Spis bedre, nr 4/2017. Połączenie białej czekolady i rabarbaru jest doskonałe, a jak dodamy do tego jeszcze migdałową nutę, to już w ogóle nie można się oprzeć. W ogrodzie rabarbar ciągle panoszy się niemal na równi z miętą, więc z zapałem wypróbowuję kolejne przepisy. Ten sprawił, że mam ogromną ochotę do niego wrócić... Słodko-kwaśne ciasto, soczyste i wilgotne - czy może być coś lepszego na pociechę po słonecznej sobocie, gdy w niedzielę niebo zasnuwają ciężkie, ołowiane chmury..?

Ciasto rabarbarowe z białą czekoladą i migdałami


Składniki:
(na tortownicę o średnicy 22 cm)

  • 225 g miękkiego masła
  • 125 g cukru
  • 1/2 łyżeczki mielonej wanilii
  • 2 jajka
  • 190 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 100 g mielonych migdałów
  • 100 ml jogurtu naturalnego
  • 150 g białej czekolady
na wierzch:

  • 200 g rabarbaru
  • 1 łyżka cukru
dodatkowo:

  • 2 łyżki cukru pudru
Masło utrzeć z cukrem i wanilią na puszystą, jasną masę. Po jednym wbijać jajka, dokładnie miksując po każdym dodaniu.
Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, wymieszać z solą i migdałami. Na zmianę z jogurtem dodawać do ciasta, miksując na najniższych obrotach miksera. Na końcu dodać grubo posiekaną czekoladę, połączyć.

Ciasto przełożyć do wysmarowanej masłem formy.

Rabarbar pokroić wzdłuż na cieńsze paski o długości około 10 cm. Ułożyć promieniście na cieście, delikatnie je w nie wciskając. Posypać cienką warstwą cukru.

Piec w 175 st. C. przez 45-55 minut, aż do suchego patyczka.
Ostudzić.

Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego!

Przepis, oczywiście, dodaję do akcji kulinarnej Ani:

sobota, 1 lipca 2017

Chłodnik na niepogodę. Ogórkowy

Wczoraj wróciłam do domu zdecydowanie później, niż zamierzałam. I to nie dlatego, że dzień był pełen przyjemności (choć właściwie jak inaczej nazwać przygotowywanie tortu przypominającego Raphaela z Wojowniczych Żółwi Ninja?), ale dlatego, że ilość nadgodzin powoli sprawia, że zapominam, co innego można robić poza pracą. W związku z tym pisanie postów i w ogóle włączanie komputera odeszło w niepamięć. Zamiast tego zjedliśmy szybki obiad, po czym ułożyliśmy się na kanapie i stwierdziliśmy, że idealnym zakończeniem kolejnego długiego piątku będzie obejrzenie Trzech muszkieterów. Tych najlepszych, z dziewięćdziesiątego trzeciego. Skończyło się, muszę przyznać z pewną dumą, na drugiej reklamie, która uśpiła nas na dobre. Chwilę po szóstej (rano, jeśli kogoś ogarnęłyby wątpliwości) przebudziłam się ścierpnięta, wytarmosiłam więc C. i przenieśli się do łóżka, żeby dospać te kilka brakujących godzin.
A teraz weekend. Nareszcie...

Tymczasem duńska aura postawiła na zaskoczenie, i zamiast lata serwuje nam jesień. Późną. Chłodną, deszczową i wietrzną. Czekam na choćby odrobinkę słońca, żeby nazbierać kwiatów czarnego bzu na syrop (wiadomo przecież, że cały smak kryje się w pyłku, który spłukany deszczem znika zdecydowanie zbyt szybko). Wbrew prognozom jednak, zachęcona ideą wspólnego gotowania, przygotowałam chłodnik. Ogórkowy.

Nie przepadam za chłodnikami, zdecydowanie wolę ciepłe zupy. Tym razem jednak, muszę przyznać, trafiłam w dziesiątkę wypróbowując przepis z Hjemmets bedste mad, nr 7/8/2017. Zupa smakuje jak rzadka mizeria, a dodatek miętowego pesto nadaje jej charakteru. Z chrupiącymi grzankami smakuje wybornie; w ciepły, prawdziwie letni dzień znakomicie nada się na pełnoprawny obiad.
Swoją drogą miętowe pesto jet wyjątkowo smakowite; zróbcie go więcej, świetnie nadaje się do kanapek. Albo może makaronu...?

A po inny przepis na chłodnik koniecznie zajrzyjcie do Ani.

Chłodnik ogórkowy z miętowym pesto


Składniki:
(na 4 porcje)
  • 2 długie ogórki
  • 1 garść listków mięty imbirowej
  • 600 ml bulionu
  • 400 g jogurtu greckiego
  • sól
  • pieprz

pesto miętowe:
  • 1 pęczek mięty imbirowej
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • sok z 1 cytryny
  • 40 g orzeszków piniowych
  • 40 g parmezanu
  • 1 ząbek czosnku
  • 50 ml oliwy
  • sól
  • pieprz

dodatkowo:
  • 4-8 kromek pszennego chleba

Ogórki obrać, pokroić na mniejsze kawałki. Umieścić w blenderze z miętą, bulionem i jogurtem, zmiksować na gładki krem. Doprawić do smaku solą i pieprzem, mocno schłodzić.

Listki mięty, sok i skórkę z cytryny, orzeszki, starty parmezan i czosnek umieścić w blenderze. Zmiksować na jak najgładszą pastę. Dodać oliwę, połączyć. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Z chleba przygotować tosty.
Zimny chłodnik podawać z grzankami z pesto.

Smacznego!


Mięty możecie użyć dowolnej; u mnie w ogórku rozpleniła się imbirowa, więc to właśnie ją dorzucam do wszystkiego.