środa, 10 sierpnia 2016

Sierpniowa jesień i lody. Ciągle jeszcze letnie

Nagle, niespodziewanie i nieoczekiwanie, niezapraszana przez nikogo - pojawiła się jesień. Z dnia na dzień temperatura spadła, o dach i parapety zaczął bębnić uciążliwy deszcz, a słońce pokazuje się rzadko, nie dając prawdziwego ciepła. Jestem tym stanem rzeczy wręcz zdegustowana - przecież urlop dopiero za półtora tygodnia! A tu szaro, buro i ponuro. Najchętniej siedziałabym na kanapie pod kocem; badawczo zerkam też już na kominek - czyżby nadszedł czas inauguracji...? 
Za wcześnie; zdecydowanie za wcześnie...

Póki co kręcę lody. Już teraz nie za bardzo mamy ochotę na zimne desery; trzeba się więc spieszyć. 
W lodówce miałam kilka moreli i mascarpone, które straszyło zbliżającym się upływem terminu ważności. Na jarmarku kupiłam woreczek suszonej lawendy; wszyscy wiedzą, że te fioletowe, intensywnie pachnące kwiatki z morelami stanowią duet doskonały. Trzeba tylko uważać, żeby nie przedobrzyć, bo wyjdą nam lody o smaku mydła... Dlatego właśnie ostrożnie dawkowałam lawendę, i odcedziłam kremówkę już po dwudziestu pięciu minutach. Moim zdaniem - wyszło doskonale. Smak lawendy jest delikatny i subtelny, nie zabija moreli, a tylko je podkreśla. Całość smakuje wakacjami - i o to właśnie chodziło!
Skusicie się...? Póki jeszcze mamy lato!

Lody morelowo-lawendowe z mascarpone


Składniki:
(na 1 l lodów)
  • 250 ml śmietany kremówki (38%)
  • 2 łyżeczki suszonych kwiatów lawendy
  • 250 g serka mascarpone
  • 75 g cukru pudru
  • 400 g moreli

Kremówkę przelać do garnuszka, dodać lawendę, zagotować. Zdjąć z palnika, zostawić pod przykryciem na 15-60 minut (im dłużej, tym smak lawendy będzie intensywniejszy). Odcedzić.
Morele umyć, osuszyć, usunąć pestki. Zmiksować blenderem na gładki mus. Dodać mascarpone, cukier puder i lawendową kremówkę, połączyć. 
Schłodzić w lodówce, a następnie przełożyć do maszyny do lodów, postępując według instrukcji. Gdy maszyna skończy pracę, przełożyć do plastikowego pojemnika i zamrozić.

Wyjąć z zamrażarki 15-20 minut przed podaniem.

Smacznego!

Dziś dzień wolny od pracy, ale i tak mam mnóstwo zajęć. Dwupiętrowy tort i pięćdziesiąt muffinek nie przygotują się same!

14 komentarzy:

  1. W Warszawie też od wczoraj jesień, aż chce mi się zakopać pod kołdrą i płakać:/ Na szczęście nawet w tak beznadziejną pogodę lody dobrze smakują

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie zaczęło świecić słońce 😃 lody muszą być pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie jesień zbliża sie nieuchronnie. Ale czeka nas jeszcze przepiękny wrzesień i październik, które mam nadzieje bedą słoneczne :) Idealne na Twoje lody ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już też czuję zbliżającą się jesień - już nawet powoli wyciągnęłam sweter z szafy... Dobrze, że chociaż kuchnią czy innymi przyjemnościami można przywołać letnie wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, pogoda nas w tym roku nie rozpieszcza. Kiepskie to lato niestety. Mam ciągły niedosyt słońca ;/ Takie lody jak Twoje z pewnością poprawiłyby mi trochę humor :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mogłabym jeść takie lody codziennie<3
    A pogoda... no cóż, trzeba się powoli przyzwyczajać do zimnego:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzień przed deszczową środą i chłodnym czwartkiem zrobiłam mrożony deser banoffee, dzielnie wcinałam choć za oknem nie było słońca 😊
    Intryguje mnie lawenda ale wciąż obawiam się że zrobię mydło o smaku ciasta lub lodów 😉

    OdpowiedzUsuń
  8. My się skusimy, bo to nasze smaki. Z pewnością wykorzystamy Twój przepis. Posyłamy słońce z Gdyni :) pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany jakie one muszą być wyborne!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ten smak lodów od dawna zapisany w głowie jako "do zrobienia", ale jakoś nie mogę się zebrać;)

    OdpowiedzUsuń