wtorek, 7 października 2014

O życiu na emigracji. I zdrowy mus czekoladowy

Muszę powiedzieć to głośno - bywa, że wstydzę się za rodaków. I jest mi z tym źle.

Żeby nie było - nie wstydzę się bycia Polką. Mieszkam w Danii już prawie pięć lat, i bardzo mi się tu podoba. Lubię podejście Duńczyków - są spokojni, zawsze mają czas, nie spieszą się. Są bardzo tolerancyjni - nie oglądają się na ulicy nawet za najdziwniej ubranymi ludźmi, nie zaglądają w odsłonięte okna, nie obchodzi ich, jakiej jesteś orientacji i jaką religię wyznajesz. Są też bardzo mili i otwarci na obcokrajowców - przez te pięć lat spotkałam naprawdę niewielu, którzy byli nieprzyjemni tylko dlatego, że przyjechałam z innego kraju. Rodzina C. jest dla mnie bardzo miła, wykazują się nieustającą cierpliwością do mojego szkaradnego duńskiego. W urzędach, chociaż dukam niemiłosiernie, panie z okienka starają się mnie zrozumieć. Doceniają, że próbuję. I to mi wystarcza, żeby próbować znowu. Choć wiem, że moja gramatyka kuleje, a wymowa szwankuje, doceniam ich starania. Każdy komplement motywuje mnie do dalszej pracy, do doskonalenia.

Jednak polityka Danii, jako kraju, zaczyna się zmieniać. Nie chcą nowych obcokrajowców. I wiecie co? Ja im się wcale nie dziwię. Też bym nie chciała.
Wiele osób wykorzystuje bardzo dobre zaplecze socjalne. Przyjeżdżają, pracują pół roku, ściągają tu całe rodziny i żyją na zasiłku. Kradną. Sprawiają, że Duńczycy czują się nieswojo w swoim własnym kraju. A tak być nie powinno.

Wczoraj poszłam na zakupy do mojego małego marketu. Chwilę po mnie wpadło czterech Polaków, wysokich i szerokich, w siedemdziesięciu pięciu procentach łysych. Krzyczeli do siebie przez pół sklepu, kupili nieprawdopodobne ilości wódki, a język, jakim się posługiwali, nawet mnie przyprawił o lekką palpitację. Dziękowałam Bogu, że nikt ich nie rozumie. Dzieci przed nimi uciekały, a dziewczyna w kasie spojrzała na mnie z porozumiewawczą miną mówiącą: Kto ich, u licha, wpuścił do naszego kraju...?
No tak... Tylko, że ten kraj nie jest mój. Nie tak jak jej. A też bym chciała popatrzeć na nich tak krytycznie, bezlitośnie. A nie mogę. Bo to też Polacy...

W takich razach wstydzę się za nich ogromnie. No bo jak to tak...? Przez to te wszystkie stereotypy, które sprawiają, że ja mam w życiu ciężej. Tak! Bo choć nigdy w życiu nic nie ukradłam, jestem ułożona, nie oszukuję i ciężko pracuję, patrzą na mnie podejrzliwie, bo jestem Polką. A Polacy to to i tamto. Ja nie, ale kogo to obchodzi...?

Chyba brzmię niekonsekwentnie. Jako osoba prywatna, nie mam problemów z Duńczykami. Natomiast jeśli chodzi o pracę... O, długo by pisać. Ze względu na polskie nazwisko mam często przechlapane, bo ludzie pewne rzeczy zakładają z góry. A ja potem muszę się z tym mierzyć, tłumaczyć, wyjaśniać i przepraszać. Chociaż nic złego nie zrobiłam.

Polacy na emigracji - ogarnijcie się! Zachowujcie się przyzwoicie, a nie jak banda skończonych idiotów i prostaków. To może pomóc, nie tylko mi.

Uff... Ale się wyżaliłam.
Żeby Wam te moje bardzo osobiste wywody osłodzić, mam pyszny krem czekoladowy. Mus właściwie. Delikatny, słodki, intensywny. Zdrowy, bo bez cukru, za to z miodem, kakao i awokado. Jest delikatny i lekki, i naprawdę pyszny. I wcale nie czuć, że zdrowy. 
Spróbujcie koniecznie.

Mus czekoladowo-bananowy z awokado

Składniki:
(na 2 niewielkie porcje)
  • 1 awokado
  • 1 banan
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 2 łyżeczki miodu
  • 3 łyżki kakao
dodatkowo:
  • 1 łyżeczka kakao

Wszystkie składniki dokładnie zmiksować blenderem na gładką masę. Przełożyć do szklanek, schłodzić w lodówce 30-60.
Przed podaniem oprószyć kakao.

Smacznego!

Chyba jestem trochę nadwrażliwa, dzisiaj bowiem miałam egzamin, i teraz się lekko stresuję. I będę przez kolejne trzy tygodnie, bo tyle się czeka na wyniki. Edukacja jest tylko dla ludzi o mocnych nerwach, zdecydowanie...

41 komentarzy:

  1. Zgadzam sie z emigracyjnym postem w 100%.
    A deserek chetnie zrobie, musi byc pyszny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzisz, kochana, prostactwo jest głośne i rzuca się na pierwszy plan. Stąd dostrzegamy je szybciej niż coś fajnego.
    Mieszkam w Polsce, ale mam podobne zdanie na temat naszego narodu. Moje osiedle jest nowe, z założenia miało być "lepsze". Co się okazało? że mieszka tu sporo ludzi na tzw. stanowiskach, mających trochę więcej pieniędzy niż przeciętny Polak, ale...to buraki. Zaczynając od słownictwa, kretyńskiego parkowania na trawnikach (no i co takiego się stało?!), przez imprezy całonocne po awantury. Kiedy "takie coś" wyjeżdża za granicę, wtedy czuje się kompletnie bezkarnie i resztki hamulców puszczają.
    Wstyd i żenada :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia w nauce i relaksu. Mus świetny, stawiający na nogi. Na pewno wypróbuję. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Skąd ja to znam. Dosłownie jakbys wyjęła mi to z ust. Różnica polega tylko na tym że ja mieszkam w Austrii, ale zachowania i stereotypy które opisujesz znam doskonale. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zazdroszczę Ci, że Cię coś takiego przykrego spotkało.
    A osłoda faktycznie słodka i miła. Bardzo lubię musy zwłaszcza czekoladowe. Pyszny zrobiłaś i gdyby nie szyba monitora, zwędziłabym Ci ten pucharek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mus wygląda rewelacyjnie i ląduje u mnie na liście " do zrobienia". Co do naszych rodaków całkowicie się z tobą zgodzę , bardzo często podróżuję poza granice państwa i niestety bardzo często spotykam się z nietaktownym zachowaniem Polaków. Wstyd. Jeszcze gorsze jest to , że gdy ludzie orientują się , że jesteś z Polski lądujesz w zakładce "Uwaga! Złodziej!"

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana,
    Jesli chodzi o mus to kupilas mnie tekstem "I wcale nie czuć, że zdrowy" :-)
    To dopiero argument dla mnie! Przygotuje go moim dzieciom -ekspertom w wyniuchaniu czy cos jest zdrowe czy nie...

    Doskonale Cie rozumiem, nawet jesli na co dzien nie mam okazji przekonac sie na wlasnej skorze o takich zachowaniach naszych rodakow. Wiem z opowiesci, ze podobnie, jesli nie gorzej, wyglada to na Wyspach to dlatego te panstwa zmieniaja swoja polutyke i podejscie.
    I choc najczesciej jestem optymistka, tu mysle, ze moze sie nie udac, pewnych rzeczy nie da sie zmienic, rece opadaja, a placimy za to my najzwyklejsi i uczciwi, wykonujacy po prostu swoja prace.

    Po prostu rob swoje :-) A fakt, ze nauczysz sie lepiej jezyka miejscowych na pewno bedzie zrownywac Ci coraz wieksza sympatie. Nie martw sie.

    Usmiechow slonecznych moc Ci posylam :-)

    Anna

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za komentarz! Dzięki niemu trafiłam na bloga wartego obserwowania. Zdrowo i pysznie! Ten mus aż kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Stereotypy o Polakach mnie również nie dziwią, cierpią na tym uczciwie pracujący. Podobno na emigracji jest powiedzenie....jeżeli jesteś Polakiem i spotkałeś Polaka, a ten ci nie zaszkodził, to już ci pomógł. Mus fantastyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. taki mus musiał na pewno być pyszny!

    OdpowiedzUsuń
  11. To przykre, że my Polacy pokazujemy się z takiej strony i tworzymy o nas "stereotypy".
    Niestety, tak samo jest z Polakami w Norwegii, także zasiłki im opłacają...

    OdpowiedzUsuń
  12. Taki mus to niebo dla podniebienia ,musi być przepyszny
    Wspaniale się prezentuje i pięknie podany
    Pozdrawiam serdecznie )

    OdpowiedzUsuń
  13. Mus mnie kusi :)
    A Polacy, cóż dobrze, że są tacy, którzy chcą łamać te stereotypy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pyszny mus :-) z chęcią bym go spróbowała :-) a co do Polaków to masz niestety rację, mam rodzinę w Holandii i widziałam co nieco, aż wstyd tak jak mówisz. I nie dziwię się, że nas nie chcą. Smutne ale prawdziwe :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czułam się identycznie jak mieszkałam 9 lat w Niemczech

    OdpowiedzUsuń
  16. Mus...zę wypróbować!!
    Serdeczności :):)
    Tapenda

    OdpowiedzUsuń
  17. No cóż, smutne to co piszesz.
    Często wyjeżdżam z kraju , spotykam podobne polskie "karki" i takich co "pije" pod pachami, zgadzam się z każdym Twoim zdaniem i rozumiem Twoje rozterki.
    Pozostaje nam tylko wstyd , bo im podobnych nie zmienimy, ale same możemy dawać nieustanne dowody,że Polacy są też wspaniałymi ludźmi.
    A mus to musowo trzeba zrobić, pyszny choć bombowy kalorycznie.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Mus wygląda pysznie :) Ciekawie piszesz i obawiam się, że nie tylko w Danii rodacy tak się zachowują, a opinia idzie w świat...

    OdpowiedzUsuń
  19. Można jednocześnie nisko kalorycznie, zdrowo i czekoladowo :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Syrop poezja, wygląda nieziemsko. Nie dziwię się tobie że wstydzisz się rodaków. Niestety podejście że nam się należy wszystko za nic i chamstwo króluje

    OdpowiedzUsuń
  21. Mus wygląda obłędnie i jest idealny na poprawę humoru. Na pohybel stereotypom, mi Duńczycy zawsze kojarzą się z fajtłapowatymi złodziejaszkami- chyba każdy oglądał serial Gang Olsena. Wiem ze to nie prawda, ale to jest własnie mój stereotyp na temat Duńczyków :) Także niech oni sobie gadają co chcą a my i tak wiemy swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niestety, często się zdarza, że za granicą nie możemy znaleźć wspólnego języka z innymi Polakami. Całe szczęście jest też wielu takich, którzy są świetnymi ludźmi :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  23. Taki mus mógłbym jeść, jeść i jeść :D

    OdpowiedzUsuń
  24. uwielbiam czekoladę, a taki mus... mmm na sama myśl się rozpływam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajnie, że poruszyłaś ten temat. Myślałam, że tylko ja mam takie spostrzeżenia co do naszych rodaków. Kiedy ostatnio byłam w Londynie w celach turystycznych pierwszy raz poczułam się nieswojo jako Polka. Kiedy zjeżdżaliśmy z promu nasz samochód był jedyny, który został zatrzymany i poproszony o zjazd na bok. Kiedy na pytanie pana celnika ile papierosów i alkoholu wieziemy odpowiedziałam, że zero, to nasz samochód i tak został przeszukany. Następnie zapytano nas gdzie się zatrzymujemy, czy u znajomych, czy u rodziny. Kiedy powiedziałam, że w hotelu, to przysięgam, że pan tak się na mnie patrzył jak bym była kosmitką. Całe szczęście miałam hotel wcześniej zarezerwowany i z góry opłacony i chcąc zakończyć tę dziwna sytuację dałam im to potwierdzenie. Jakie było moje zdumienie kiedy to im nie wystarczyło i zadzwonili do hotelu, żeby potwierdzić naszą rezerwację. Wiele podróżuję, ale do tej pory coś takiego jeszcze nigdy mnie nie spotkało. Jakoś tak się czułam sponiewierana. Całe szczęście, że dobrze mówię po angielsku, więc jakoś gładko udało mi się wszystko wytłumaczyć. Także ta sytuacja dała mi pogląd na to jak muszą w Anglii zachowywać się nasi rodacy skoro jesteśmy traktowani w taki sposób. Ja jestem zwolenniczką powiedzenia "When in Rome do as the romans do", ale wiem, że większość Polaków zagranicą czuje się bezkarna i wykorzystuje dobroć i łatwowierność ludzi z lepiej rozwiniętych krajów. No ale z drugiej strony w tych krajach też nie powinni generalizować tylko najpierw poznać osobę i dopiero później ją oceniać. Super, że uczysz się duńskiego, to na pewno daje dużą przewagę kiedy można z miejscowymi porozumieć się w ich języku. Życzę Ci dużo powodzenia i nie przejmuj się innymi:).
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że to okropne, ale trochę wykorzystuję to, że C. jest Duńczykiem. Rezerwację robię zawsze na niego, a jak w urzędzie nie mogę czegoś załatwić, to mówię, że przyjdę z nim. I od razu inaczej na mnie patrzą. Trochę to wygodne, ale też trochę smutne...

      Usuń
  26. Jeszcze mi się coś skojarzyło z tym tematem. Dla Polaków, to chyba żeby nie być dyskryminowanym ze względu na pochodzenie, to najlepiej wyemigrować do Włoch. Zawsze jak tam jestem i pytają się mnie skąd pochodzę i moim kulawym włoskim odpowiadam, że Polonia, oni na to odpowiadają: aaaaaaaaaaaaaaaa, Bologna!!!:)))))). I wszystko jasne;)

    OdpowiedzUsuń
  27. W Irlandii jest niestety podobnie - tubylcy coraz bardziej narzekają i nie chcą obcokrajowców w pracy, czy choćby jako lokatorów. Odbija się to niestety głównie na tych, którzy niczemu nie zawinili, bo im akurat, w przeciwieństwie do tych wszystkich drobnych pijaczków i złodziei, zależy. Szkoda słów.Mnie akurat w urzędach nieraz spotkało zaskoczenie, gdy panie w okienku "nie rozumiały" zdań wypowiedzianych poprawną angielszczyzną, tak były zaskoczone, że faktycznie umiem mówić w ich języku. Lekko irytujące, szczerze mówiąc
    Wracając do musu - pycha! Akurat miałam avocado, które lada chwila wylądowałoby w koszu, zrobiłam i po prostu przepadłam. Mniam. Nawet Zuzia się skusiła :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ogromnie, że smakowało :)

      Usuń
  28. No niestety, mogłabym pisać podobne historie, ale dam sobie spokój, żeby się nie denerwować. A deser pyszny, wiem, bo też taki czasami klecę :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Temat ważny i smutny jednocześnie ale......wszystko zaczyna się tu u nas w kraju, to kwestia wychowania i zasad wyniesionych z domu a tego jak obserwuję swoich rodaków jest coraz mniej; czego może nauczyć matka, która klnie jak szewc a do swojej córki zwraca się ty ,, k,, ; jaki przykład dają dzieciom rodzice, którzy siedząc ze swymi pociechami na placu zabaw popijają piwko, przeklinają. W tym kraju nie ma nawet szacunku do,, miejsc świętych,, przychodzi się w trakcie trwania mszy, z gołymi brzuchami na wierzchu lub w mini co niewiele zakrywa, w trakcie mszy dzwonią komórki a dzieci biegają po kościele jak po placu zabaw. Nikomu to nie przeszkadza i wszystko jest Ok. Tu sąsiedzi nie szanują prawa drugich do spokoju a coś takiego jak
    ,, cisza nocna,, dawno przestało obowiązywać..... Mogłabym tak jeszcze wymieniać bez końca...z tych właśnie powodów chciałabym wyjechać gdzieś, gdzie mieszkają normalni ludzie, tylko pewnie tam będę postrzegana jako,, ta Polka,, więc może zaszyje się gdzieś na małej polskiej wsi, bo tam choć ludzie prości i skromni to jeszcze nie tak zepsuci i mają swoje zasady....a może się mylę. Deserek pycha też taki robię :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, masz rację. Skąd dzieci mają wiedzieć, jak się zachowywać, jak nikt im nie pokaże...? A potem wyrastają na chamów i prostaków...

      Usuń
  30. znam i lubię :) przypomniałaś mi o nim, a że awokado kończy dojrzewać... ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Pośród ludzi można wyróżnić osobniki i stada odmienne gatunkowo ;) W takich momentach czasem przypomina mi się maksyma Coelestem adspicit lucem z wiersza Horn Crag:

    It looks at the great celestial
    light and it never blinks,
    ignoring the gulf beneath it
    where a nightbound schooner sinks.

    "Żyj najlepiej jak potrafisz, ignoruj obce środowisko, wykorzystuj swoją przewagę."

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale cię przykrość spotkała :( Przykro! Ale mus wyszedł ci cudowny i mam nadzieję, że osłodził ci smutki :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Witaj :) Ja też mieszkam na obczyźnie od ponad dziesięciu lat. To co piszesz o ,,Nas" to niestety prawda. Bardzo dużo Polaków zachowuje się wulgarnie i stąd się biorą późniejsz uprzedzenia do nas. Mi też często wstyd. Ps. Mus wygląda świetnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Mus koniecznie do wypróbowania, a blog do oglądania (szczerze mówiąc żałuję, że dopiero dziś do Ciebie trafiłam).
    Pozdrawiam Cię serdecznie!
    Basia

    OdpowiedzUsuń