niedziela, 30 września 2012

Brukselka w zupie

Popołudnie, w okolicach godziny siedemnastej trzydzieści. Dziś. 
Siedzę sobie na kanapie z nosem przyciśniętym niemal do ekranu laptopa i wpatrując się w jedne piękniejsze od drugich zdjęcia potraw z kurkami myślę, że warto by było się do sklepu wybrać w celu ich nabycia. Nie mam pojęcia, co mnie tknęło - może te wszystkie prawdopodobnie trujące grzyby, które widziałam na spacerze z C. i Ptysią...? W każdym razie odczułam nieodpartą chęć przyrządzenia czegoś z kurkami - niedawno widziałam je w sklepie, więc pełna optymizmu ubrałam kurtkę przeciwdeszczową i czapkę (uwierzycie...? Czapkę... We wrześniu...?!) i ruszyłam na podbój pobliskiego supermarketu. Muszę nadmienić, że na mojej wsi jest tylko jeden sklep, w którym można zaopatrzyć się w wymyślności, takie jak na przykład kurki, suszone drożdże czy niesolone masło (a i to nie zawsze). Jakoś tak tylko zapomniało mi się, że dziś niedziela, i sklep otwarty do siedemnastej... Zawiedziona nieco, ale niezrażona niepowodzeniem, udałam się do sklepu bliższego, w którym nic ponadprzeciętnego zazwyczaj się nie uświadczy, licząc jednak na cud i znalezienie jeśli nie kurek, to chociaż czegoś inspirująco-intrygującego. Gdy moim oczom ukazała się brukselka, nie zastanawiałam się ani chwili przed zabraniem jednego opakowania z półki. Nie dalej jak kilka godzin wcześniej u Ani podziwiałam bardzo apetycznie wyglądającą zupę z brukselką. Na chybił trafił chwyciłam jeszcze parę rzeczy i jakimś cudem udało mi się trafić w składniki, które były potrzebne. Zabrałam się za przygotowania zaraz po powrocie do domu, i po trochę ponad godzinie zajadałam się pyszną zupką. Wyszła troszkę pikantna, zróżnicowana smakowo, po prostu pyszna. Nieco obawiałam się pieczarek, ale niepotrzebnie - skomponowały się znakomicie. Od siebie dałam ziemniaki i tymianek, zmieniłam nieco proporcje pieczarek i brukselki (nie moja wina, że akurat takie opakowania w sklepie mieli), poza tym postępowałam zgodnie z wytycznymi. Zupa świetnie rozgrzewa, szczególnie w taki ciemny, zimny, samotny niedzielny wieczór... 
Ilość składników można modyfikować według uznania i własnego smaku. Bulionu dać tyle, ile się lubi. Dla mnie 1,5 litra to ilość idealna. Polecam serdecznie, naprawdę warto spróbować.

Mam pytanie, z zupą tak średnio związane - macie jakiś patent na krojenie cebuli? Nie mówię tu o samej czynności, bo mimo czasami pociętych palców tą mam w miarę opanowaną. Chodzi mi o uodpornienie się na łzy... Bo ja jestem wyjątkowo wrażliwa (prawdopodobnie nadwrażliwa) i jak C. kroi cebulę w kuchni, to ja siedząc w pokoju mam łzy w oczach bynajmniej nie dlatego, że zawsze czytam jakąś łzawą lekturę. A jak sama mam się z cebulą zmierzyć... Masakra po prostu. Macie jakieś sposoby? Będę zobowiązana za podzielenie się tymi cennymi informacjami, bo takie płakanie nad każdą cebulą do najprzyjemniejszych jednak nie należy...

Zupa pieczarkowa z brukselką


Składniki:
(na 4 porcje)
  • 1,5 l bulionu
  • 1 cebula
  • 1 por (tylko biała i jasnozielona część)
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki masła
  • 400 g pieczarek
  • 2 spore marchewki
  • 2 nieduże ziemniaki
  • 500 g brukselki
  • 1 łyżka curry
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku
  • 1/2 łyżeczki chilli w płatkach
  • sól
  • pieprz
  • 50 ml śmietany kremówki (38%)

Cebulę pokroić w drobną kostkę, pora przeciąć na pół, pokroić w piórka. Czosnek przecisnąć przez praskę. Wszystko zeszklić na maśle.
Pieczarki pokroić w półplasterki, dodać do cebuli, przesmażyć.
Ziemniaki i marchewki pokroić w drobną kostkę, dodać do garnka razem z przyprawami. Chwilę smażyć, zalać bulionem.
Od brukselki odciąć twarde końcówki, przekroić na pół, dodać do zupy.
Gotować, aż brukselka będzie miękka, ale wciąż jędrna.

Śmietanę zahartować (wymieszać z kilkoma łyżkami gorącej zupy), następnie wlać do garnka, dokładnie wymieszać.
Podawać gorącą.

Smacznego!

A jutro, moi drodzy, idę poćwiczyć. Pierwszy raz od kilku miesięcy. Mój palec ma się już prawie zupełnie dobrze, a wczoraj wieczorem, stojąc po kąpieli przed lustrem stwierdziłam, że czuję, że tyję. W związku z tym stwierdziłam, że niezwłocznie należy podjąć kroki w odpowiednim kierunku. Na razie zapisałam się tylko na poniedziałek i wtorek - zobaczę, jak się pytka będzie czuła. Jeśli w porządku, zacznę ćwiczyć regularnie. Uff, nareszcie.

32 komentarze:

  1. Pyszna zupka, ten zamknięty sklep to był znak, żebyś kupiła brukselkę ;) Na krojenie cebuli, żeby nie łzawić mam patent - okulary przeciwsłoneczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że ten przepis przywołał mi na twarz uśmiech. W dzieciństwie zawsze jako pierwszą z zupy wyławiałam i zjadałam właśnie brukselkę. W sumie, teraz jeśli gotuję zupę jarzynową, robię to samo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okulary mówisz...? Zwykłe nie pomagają, przeciwsłoneczne lepsze? ;)
    A brukselka pyszna jest :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi ktoś kiedyś poradził, żeby przez cały czas krojenia trzymać w zębach kromkę chleba, najlepiej ciemnego. Nadal nie jest idealnie, ale zdecydowanie pomaga. Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Spróbuję :) Tylko ciemny chleb muszę kupić najpierw...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pieczarki i brukselka - bardzo ciekawe połączenie. Odnośnie cebuli, to zazwyczaj krojąc jedną cebulę do dania trwa to tak krótko, że problemów nie mam. Jeśli mam pokroić większą ilość to chłodzę obraną cebulę i moczę nóż w zimnej, bieżącej wodzie. Jakoś idzie. Chociaż znam kogoś kto kroi cebulę w narciarskich goglach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Narciarskie gogle? Serio? Mi niewiele trzeba do płaczu, więc może powinnam sobie takie sprawić. Tylko głupio tłumaczyć, że to do kuchni, i narty niepotrzebne... ;)
    Patent z chłodzeniem i maczaniem noża w zimnej wodzie wypróbuję z pewnością :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja mam inny patent - pomaga tak do 2-3 cebul. Może śmieszyć, ale naprawdę na mnie działa.
    Do ust wkładam zapałki - siarką zwrócone do cebuli ktoś mi powiedział o 2 ja daję jakieś 5 :).
    Oczywiście ta metoda uniemożliwia mówienie, ale ... coś za coś. monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też stosuję czasem tę metodę, choć mam wrażenie, że to legenda miejska, bo coś ostatnio przestaje działać :D.
      Gin, może zamiast narciarskich gogli okulary do pływania? :))

      Usuń
    2. Heh, no aż musiałam odpowiedzieć :) Ja kroję cebulę w okularach do pływania :D I przyznam, że to najlepszy pomysł na świecie. Chociaż nie wyglądam w nich zbyt mądrze, no i trzeba oddychać przez usta przez cały czas, ale sprawdzają się idealnie. Ostatnio, kiedy dwa razy robiłam zupę cebulową (krojenie cebuli bez końca), naprawdę to działało - w ogóle nie czułam olejków i pierwszy raz nie płakałam :) Tak więc może to śmiesznie brzmi, ale naprawdę działa :D

      Usuń
  9. O jena :)) jak ja dawno brukselki nie jadłam :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Kup sobie okulary pływackie - efekt, jak przy goglach :D Moja babcia wkładała do ust zapałkę na sztorc, żeby ust nie zamykać. I nie płakała.
    Ja zawsze, zawsze trzymam cebulę w lodówce - schłodzona nie jest taka wredna.
    A zupy z brukselką nie jadłam wieki całe!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja sie jakos do brukselki przekonac nie moge...
    W czapke wierze, a jakze. Sama nosze juz rekawiczki na rower, bo bez nich koncowki odpadaja :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Również chętnie skorzystam z porad dotyczących cebuli bo u mnie krojenie tego warzywa kończy się zawsze opłakanym skutkiem;) A zupa wygląda po prostu pysznie. Z chęcią zjadłabym taki talerz pomimo, że nie lubię brukselki...:)

    OdpowiedzUsuń
  13. dzisiaj wlasnie jadlam bruksele ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja brukselkę uwielbiam ;))) podoba mi sie ta zupa

    OdpowiedzUsuń
  15. Baaardzo ciekawe połączenie...przyznam że nie moge go sobie do końca wyobrazić...dlatego musze zrobi i się przekonać:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna zupa, choć miłośnikiem brukselki nie jestem, aczkolwiek od czasu bycia w ciąży, to warzywo przekonuje mnie do siebie coraz bardziej.
    Ja zawsze mam 2 cebule w lodówce, podczas krojenia nie pieką w oczy :)
    A co z tymi kurkami? :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Może pomogą Ci porady mojej babci dotyczące cebuli:
    http://www.poezja-smaku.pl/porady-babci/warzywa/?aut=Cebula

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja też zawsze momentalne zaczynam płakać, kiedy ktoś kroi cebulę.
    moja babcia zawsze mówi, że trzeba nóż i cebulę opłukać w lodowatej wodzie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. brukselkę pokochałam jakieś 2,5 roku temu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudna zupa!
    Doskonałe połączenie brukselki z pieczarkami.
    Z powodzeniem przygotowuję brokułową z pieczarkami.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja zawsze moczę nóż w zimnej wodzie, a np: we Włoszech jest o wiele ostrzejsza cebula i tam przed krojeniem, wkładają ją na parę minut do zamrażarki. Podobno działa. A zupy uwielbiam wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Cieszę się, że mogłam zainspirować. Zupa w smaku niepowtarzalna ,ale...zawsze rozchwytywana. Ziemniaki dodam następnym razem. :)
    Miło mi.
    Pozdrawiam imienniczkę
    A.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubie i brukselkę i piczarki, zupa musi byc wyśmienita:) PS. Mój patent na łzy to trzymanie cebuli w lodówce, chłód jakoś ją "rozbraja";)

    OdpowiedzUsuń
  24. zupa brukselkowa - moja ulubiona ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Po przekrojeniu cebuli na pół polewam (płuczę) pod kranem z zimną wodą powierzchnie przekroju, pomaga, mniej płaczę.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeszcze raz dziękuję za wszelkie cebulowe rady - będę próbować, jak tylko C. się zbuntuje i kroić nie będzie chciał ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeny a ja jeszcze w tym roku brukselki nie jadlam . Vhyba juz wiem, co z niej zrobic. Co do cebuli to mam podobny problem. Wszkie podane juz tu sposoby nie pomagaja, jedynie okulary. Gdzies, chyba w tchibo byly gogle do krojenia cebuli. Znajomy polecil mi trzymac w ustach zimna wode- dziala przez chwile. G. Ramsay mowi, aby nie odcinak koncowki z korzonkami przed krojeniem, to nie puszcza tylu sokow. No to sie napisalam. Pozdrawiam:)0

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetne połączenie - brukselka i pieczarki :) w kociołku ugotuję, nad ogniskiem
    http://www.meble-ogrodowe-sklep.pl/kociolek-wegierski-farmcook-inox-trojnogu-p-1071.html
    :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Sposób na to, żeby nie zalewać się łzami podczas krojenia cebuli. Przed krojeniem włożyć cebulę do lodówki na pół godziny albo do zamrażalnika na kilka minut - pomaga

    OdpowiedzUsuń