piątek, 17 sierpnia 2012

I znów kawa. Tym razem gorąca

Cichy ten sierpień na blogu. Powód to wyjazdy (część przyjemna) przeplatane pracą (część nieco mniej przyjemna). W hotelu mamy teraz bardzo specjalnych gości - golfistów, którzy są, powiedzmy delikatnie, trudnymi klientami. Bałaganiarze jak się patrzy, w dodatku nie grzeszący grzecznością (w większości przypadków). Nadgodzin coraz więcej się zbiera... Na szczęście dziś był ostatni dzień - teraz znów jestem na wakacjach! C. pracuje do niedzieli, i w poniedziałek rano ruszamy. Ponieważ hotel w Pradze mamy zarezerwowany dopiero od wtorku pomyśleliśmy, że możemy zrobić sobie przystanek gdzieś po drodze. Obejrzałam uważnie mapę i doszłam do wniosku, że Drezno będzie miejscem idealnym. Wieczorem skonsultuję się z C., i jeśli pomysł przypadnie mu do gustu, poszukamy noclegu.

Ponieważ mam straszliwy katar, który doprowadza mnie do szału i sprawia, że ciężki dzień stał się jeszcze cięższy, po powrocie do domu stwierdziłam, że potrzebne mi są dwie rzeczy - kawa i alkohol. A jakby to połączyć...? Taki przepis - nie przepis, raczej inspiracja, jak odmienić popołudniową kawę (rannej w ten sposób odmieniać nie polecam, chyba, że w dzień wolny). Smakuje wyśmienicie - delikatnie migdałowo, lekko alkoholowo. Taka jeszcze gorąca, parząca język. Choć w wersji dobrze schłodzonej też pewnie byłaby ciekawa. Tylko wtedy koniecznie z bitą śmietaną.

Proporcje dostosowane są do moich kubków smakowych - kawa jest dość mocna, dość słodka. Można nimi dowolnie manipulować, żeby osiągnąć ulubiony smak.

Kawa z nutą migdałową


Składniki:
(na 1 porcję)
  • 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 250 ml wrzątku
  • 2 łyżeczki cukru
  • 2 łyżki Amaretto

Kawę zaparzyć, posłodzić. Wlać Amaretto, wymieszać. 
Podawać od razu po przygotowaniu.

Smacznego!

Przed wyjazdem wrzucę coś jeszcze - ciasto, które niedługo znajdzie się w mojej lodówce, a jutro będziemy sprawdzać, czy nadaje się do konsumpcji i coś, co przygotuję na drogę - bo nie wiedzieć dlaczego, w samochodzie albo jem, albo śpię... A że śpiący pasażer w tak długiej podróży nie jest zbyt użyteczny, muszę zaopatrzyć się w odpowiednią dawkę smakołyków.

3 komentarze:

  1. Dzis też piłam sobie taką oto kawkę:)mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, amaretto... Mniam. Ja piłam dziś z syropem orzechowym.

    OdpowiedzUsuń